21 stycznia 2018

Oświadczenie ws. tendencyjnego materiału TVN

Katowice, 20.01.2018 r.
W odniesieniu do materiału z programu „SuperWizjer” TVN24 oświadczam, że nie ma żadnych związków pomiędzy Ruchem Narodowym a wydarzeniami i postaciami przedstawionymi w programie telewizyjnym.
Wbrew informacjom medialnym stowarzyszenie „Duma i Nowoczesność” nie jest i nie było częścią Ruchu Narodowego ani organizatorem happeningu w Katowicach, który przygotowałem osobiście wraz z działaczami RN. Stowarzyszenie przez osiem lat swojego istnienia prowadziło wiele wartościowych akcji społecznych i ubolewam nad tym, że ten pozytywny dorobek zostaje teraz wizerunkowo zniweczony.
Wobec ujawnionych informacji nie widzę jednak możliwości dalszej współpracy i rezygnuję z członkostwa w stowarzyszeniu. Jednocześnie apeluję o niełączenie stowarzyszenia z Ruchem Narodowym oraz o niełączenie groteskowych i nagannych postaw z materiału filmowego ze statutową działalnością a także z pracą organizacyjną pozostałych członków stowarzyszenia.
Jako polski narodowiec i historyk potępiam wszelką aktywność o neonazistowskim charakterze i zachęcam ludzi zainteresowanych nacjonalizmem do odkrywania bogatego dziedzictwa polskiego ruchu narodowego. Do wyraźnego rysowania granicy pomiędzy tym co należy do naszej tradycji ideowej, a tym co jest jej obce. Nie ma wśród nas tolerancji dla chorych postaw i ideologii.
Dziennikarze TVN24 umieścili w swoim reportażu moje wypowiedzi nagrane ukrytą kamerą, mimo że wiedzieli, że jestem otwarty na rozmowę z nimi i mówię nieoficjalnie dokładnie to samo co publicznie. Odbieram to jako sztuczne tworzenie atmosfery sensacji. Po ukończeniu swojego „śledztwa” dziennikarze nie zwrócili się do mnie o normalny komentarz do sprawy. Jest to charakterystyczny dla liberalnych mediów brak rzetelności dziennikarskiej, za którym stoi chęć uderzenia w środowisko narodowe i skojarzenia go na siłę z patologicznymi zachowaniami.
Na marginesie, życzyłbym sobie podobnego tropienia nagannych postaw w sytuacjach, kiedy na ostatnich tęczowych i lewicowych protestach pojawiły się czerwone flagi. Bo jak dotąd owe symbole zbrodniczego totalitaryzmu liberalnym „dziennikarzom śledczym” w przestrzeni publicznej nie przeszkadzają.
W przypadku takiej stacji jak TVN to już nie zaskakuje. Uczciwych dziennikarzy zapraszam do normalnej współpracy, na którą zawsze byłem i jestem otwarty o czym redaktorzy ze Śląska mogą zaświadczyć.
Jacek Lanuszny

Prezes Regionu Śląskiego Ruchu Narodowego

20 stycznia 2018

Związek Socjalistycznych Republik Europejskich (felieton z internetowego kabaretu Małgorzaty Todd 3/2018)

Dziesięć przykazań ma 279 słów. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych 300 słów. Dyrektywa Unii Europejskiej w sprawie przewozu cukierków karmelkowych 25 911 słów! Co z tego wynika? Czy tylko śmieszność unijnych biurokratów? Obawiam się, że nie. Nie od dziś wiadomo, że ideologia komunistyczna przyświeca brukselskim poczynaniom. Dla osiągnięcia ideologicznego celu, trzeba było jednak odstąpić od brutalnego terroru, na rzecz metod bardziej wyrafinowanych. Mnożenie absurdalnych przepisów jest jedną z tych metod.

   Przekonać się o tym można nawet w najbliższym sklepie spożywczym. Za PRL-u stało się najpierw w długiej kolejce po koszyk, który upoważniał do zajęcia miejsca już we właściwej kolejce. Trzeba było być wyposażonym w kartki upoważniające do zakupu odpowiedniego towaru i pieniądze  o odpowiednich nominałach. Nie daj Boże, gdyby pani sklepowa nie miała wydać, a w pobliskim kiosku nie chcieli rozmienić!

   Zdawać by się mogło, że takie zwyczaje przeszły do lamusa. Nie przypominam sobie, żeby jakikolwiek kasjer w Anglii domagał się drobnych od klienta. Ale okazuje się, że to my, bardziej niż konserwatywni Anglicy, hołdujemy tradycji. Obecnie w poperlowskim sklepie nie tylko pozostał zwyczaj, że klient nigdy nie ma racji. Nadal psim jego obowiązkiem jest mieć drobne. Taki obowiązek nakłada podobno pięćset pięćdziesiąty któryś paragraf jakiegoś rozporządzenia, czy może dyrektywy unijnej. 

   O co tu tak naprawdę chodzi? A no, o to, żeby zniechęcić nas do używania gotówki. Płacąc kartą, jesteśmy na krótkiej smyczy, pod czujnym okiem „wielkiego brata”. On przecież zawsze musi dokładnie wiedzieć, gdzie?, co?, i za ile?, kupujemy. Związek Socjalistycznych Republik Europejskich korzysta z wypróbowanych wzorców.

 

Małgorzata Todd

19 stycznia 2018

Tajni Współpracownicy WSW i SB w Straży Miejskiej w Przemyślu?

16 stycznia br. Robert Majka były członek Solidarności Walczącej, aktualnie członek Trybunału Stanu zwrócił się do Prezydenta Miasta Przemyśla Roberta Chomy, o wyjaśnienie ile osób będących w przeszłości tajnymi współpracownikami WSW i SB jest aktualnie zatrudnionych w urzędzie miejskim, spółkach należących do Miasta i w Straży Miejskiej. Przyczynkiem do wniosku Roberta Majki jest informacja, że w straży miejskiej w Przemyślu od wielu lat zatrudniony jest Pan T. (imię i nazwisko znane redakcji), którego teczka personalna tajnego współpracownika o pseudonimie "Mały" znajduje się w IPN ..., a o tym fakcie od wielu lat wiedział Pan Jan Geneja, Komendant Straży Miejskiej w Przemyślu.

Robert Majka, będąc radnym Rady Miejskiej w Przemyślu w kadencji 2002-2006 był inicjatorem ogólnopolskiej akcji lustracyjnej w samorządach. Jak stwierdza w piśmie do prezydenta Roberta Chomy - Jak widać, od tamtego czasu niewiele się zmieniło. A jest rok 2018.

Humor internetowy: Można żyć 130 lat


18 stycznia 2018

Wahabicka propaganda w Białymstoku?

Jak informuje ndie.pl - Dzięki wsparciu rządu Królestwa Arabii Saudyjskiej, w Białymstoku, mieście gdzie jest siedziba Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP zostanie przekazany budynek pod Muzułmańskie Centrum Kultury i Edukacji imienia króla Salmana Strażnika Dwóch Świętych Meczetów. Taką zapowiedź złożył podczas spotkania w pałacu prezydenckim przewodniczący Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP mufti Tomasz Miśkiewicz (na zjęciu, foto: screen youtube.com/prezydent.pl).


Ta wiadomość przeszła praktycznie bez reakcji polskich władz czy mediów. A tymczasem musi budzić zaniepokojenie. Oznacza bowiem, że propaganda wahabicka, skrajnej i nietolerancyjnej wersji Islamu prawdopodobnie będzie rozpowszechniana także w Polce.

17 stycznia 2018

PKO BP może stracić prawie 200 oddziałów agencyjnych?

Jak informuje Money.pl - PKO BP może stracić prawie 200 oddziałów agencyjnych. Powodem jest spór, który największy polski bank toczy ze swoimi przedstawicielami o nowe umowy agencyjne. To dokument, który podpisuje przedsiębiorca z bankiem i na tej podstawie działa w jego imieniu.

- Agenci na początku roku dostali do podpisania nowe umowy. Dokument nie tylko jest pełen zapisów sprzecznych z prawem, ale również nie zapewnia nawet podstawowej możliwości godziwego zarabiania. Praca na rzecz banku przestaje się opłacać - tłumaczy Grzegorz Kozub, prezes Izby Gospodarczej Pośrednictwa Finansowego (IGPF) instytucji, która zrzesza agentów firm bankowych. W liście do szefa rządu skarży się na zarząd największego banku w Polsce. Ostrzega, że może być zobowiązany do wypłaty milionowych odszkodowań. Jednocześnie wskazuje, że z mapy polski zniknie kilkaset placówek, a klienci zostaną bez najbliższej obsługi… Główną osią sporu jest nowy mechanizm wynagradzania agentów. Opór przed nowym dokumentem ma być znaczny. Zdaniem Kozuba już teraz umów nie podpisało ponad 25 proc. agentów sieci. To prawie 200 punktów, najczęściej zlokalizowanych w małych miejscowościach. Warto dodać, że PKO BP ma największą w Polsce sieć agencyjną - prawie tysiąc małych i średnich przedsiębiorców tworzy dla banku małe placówki.
Co na to bank? Uspokaja. - Zmiany nie zachodzą z dnia na dzień. Kończymy właśnie ponad trzyletni proces, w którym od początku uczestniczą zarówno agenci, jak również przedstawiciele Izby. Podpisanie aneksów do umów to ostatni element tego procesu. Każdy przedsiębiorca miał czas na analizę zapisów w aneksie, mógł również dokonać kalkulacji ekonomicznej proponowanego systemu wynagradzania - wyjaśniają przedstawiciele banku w oficjalnej korespondencji z money.pl.
Dlaczego Bank likwiduje placówki i oddziały? Otóż klient coraz częściej nie potrzebuje placówki bankowej czy agencyjnej. Transformacja cyfrowa jest jednym z kluczowych elementów strategii rozwoju PKO Banku Polskiego, którą bank konsekwentnie realizuje - wyjaśnia biuro prasowe banku. I przypomina, że "PKO Bank Polski jest liderem w udostępnianiu usług cyfrowej administracji". Kierownictwo Banku jednak najwyraźniej zapomina, że PKO BP to Bank, który w znacznej mierze obsługuje emerytów i rencistów, nie korzystających z bankowości elektronicznej. Likwidacja placówki lub agencji oznacza likwidacji w ogóle usług, a docelowo utrata określonej grupy klientów. Ponadto są sytuacje coraz rzadsze (ale jednak), które wymagają pofatygowania się do Banku (kredyty, założenie rachunku, wpłaty gotówkowe, zamknięcie rachunku). Może warto by pomyśleć o rozwoju oferty bankowej równolegle do pomysłów restrukturyzacji sieci.

Z jednej strony Izba Gospodarcza Pośrednictwa Finansowego szykuje się na szeroko zakrojoną batalię prawną z PKO BP i z drugiej strony prosi o pomoc. Listy wysłała m.in. do Komisji Nadzoru Finansowego, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i do premiera, który pełni nadzór nad spółkami skarbu państwa w tym PKO BP.

16 stycznia 2018

Działacz opozycji antykomunistycznej - obrzucony zarzutem agenturalności i bez możliwości lustracji?

Skandal. Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji podtrzymała zapis sugerujący, iż każdy działacz opozycji antykomunistycznej był agentem SB i równocześnie odmówiła rzeczywistej lustracji działaczy.

16 stycznia Komisja rozpatrywała petycje Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 ws. zmiany ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz ustawy o kombatantach. Stowarzyszenie domagało się zmiany art.4 pkt.2 ustawy stanowiący, że status działacza może uzyskać osoba, wobec której w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu nie zachowały się dokumenty wytworzone przez niego lub przy jego udziale, w ramach czynności wykonywanych w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji przez organy bezpieczeństwa państwa. Jak zauważyło Stowarzyszenie taki zapis (wbrew intencji autorów) sugeruje, iż każdy działacz opozycji był agentem SB (skoro nie zachowały się dokumenty, to znaczy że istniały). Ponadto zapis ten w świetle wykładni IPN i sądów administracyjnych prowadzi do sytuacji, w których uznaje się działaczy opozycji - za agentów SB na podstawie jednostronnych notatek sporządzonych przez funkcjonariuszy SB (nieważne prawdziwych czy kłamliwych), mimo braku jakichkolwiek dowodów potwierdzających taką tezę (notatka służbowa nie jest w świetle prawa wystarczającym dowodem).

Dochodzi do paradoksalnych sytuacji, w którym np. IPN wydał decyzję odmowną ws. potwierdzenia warunków o których mowa w art.4 pkt.2 ustawy mimo, że sam archiwista IPN stwierdzał, że w czasie domniemanego informowania, SB prowadziło grę operacyjną mającą na celu skompromitować danego działacza wśród opozycji antykomunistycznej i w miejscu pracy. Stowarzyszenie zatem zaproponowało zamiast zapisu dokumentacyjnego, odwołanie się do definicji współpracy określonej w tzw. ustawie lustracyjnej.
http://serwis21.blogspot.com/2017/10/zapis-lustracyjny-nie-dokumentacyjny.html
http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k9/komisje/2018/kpcpp/materialy/197/005/p9-39-17_pet.pdf

Wydawało by się, że petycja powinna uzyskać poparcie. Owszem Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych dostrzegł problem i poparł petycję. Także Stowarzyszenie Kobiet Internowanych i Represjonowanych opowiadało się za dalszymi pracami. Podobnie uczynił senator Aleksander Pociej (PO), który wskazał że proponowany zapis można dopracować  i senator Michał Seweryński (PIS), który podkreślał że jeżeli ustawa krzywdzi choćby jedną osobę, to powinna być zmieniona. 

Przeciw nowelizacji wystąpił jedna Instytut Pamięci Narodowej, który co prawda przyznał że powinno dojść do ingerencji ustawodawcy, ale niczego nie zaproponował i równocześnie sprzeciwił się odwołaniu do ustawy lustracyjnej. IPN nie chce orzekać w sprawach lustracji, gdyż to kompetencja sądów lustracyjnych (co nie przeszkadza mu obrzucać błotem agenturalności działaczy opozycji antykomunistycznej). Jak nie wiesz o co chodzi, to zapewne chodzi o pieniądze? I tak jest w tym przypadku, jak stwierdziło w swoim stanowisku IPN przyjęcie takiego kierunku nowelizacji jak zaproponowano w petycji mogłoby doprowadzić do skutku znacznego zwiększenia się liczby beneficjentów korzystających z przywilejów ustawy o działaczach opozycji
http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k9/komisje/2018/kpcpp/materialy/197/006/01.pdf

Innymi słowy, lepiej skrzywdzić zasłużonych działaczy, bo inaczej należałoby wydać więcej pieniędzy. Na nic się stało przywołanie orzecznictwa Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, zwykłej logiki. Stanowisko IPN wsparł przewodniczący Robert Mamątow (PIS) i Jan Rulewski (niegdyś PO, obecnie poza Klubem).  Najpierw głosowano wniosek o odrzucenie petycji: 3 - za, 3 przeciw. Wniosek nie przeszedł. Następnie głosowano wniosek o przyjęcie petycji: 2 - za, 2 przeciw, 2 - wstrzymujących się. Petycja została odrzucona, chociaż wcześniej odrzucenie nie zostało przyjęte. Czy nie ma logicznej sprzeczności? - pytał Prezes Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 - dr Daniel Alain Korona. Odrzucono odrzucenie, a mimo to jest odrzucone.

Przy okazji także następna petycja została odrzucona. Stowarzyszenie upominała się o włączenie tzw. świadczących pracę w organizacjach związkowych i politycznych w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 r. i osoby pozostające bez pracy przed dniem 4 czerwca 1989 r. na skutek represji politycznych do kombatantów, skoro wcześniej nie zgodzono się by scalić tą kategorię do działaczy opozycji antykomunistycznej. Także proponowano objęcie "świadczących" wymogiem weryfikacji  lustracyjnej (obecnie nie podlegają żadnej weryfikacji). 
http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k9/komisje/2018/kpcpp/materialy/197/006/p9-40-17_pet.pdf
Tego rozwiązania także nie przyjęto

To smutny dzień - stwierdza dr Korona - działacze opozycji antykomunistycznej PRL mogą zostać obrzuceni błotem współpracy z SB i nie mają możliwości obrony, gdyż IPN nie będzie dalej prowadził postępowań dowodowych celem stwierdzenia jak było naprawdę, sądy administracyjne nie badają meritum tylko same kwestie formalne decyzji. Nawet autolustracja niczego nie zmienia, bo orzecznictwo lustracyjne nie ma zastosowania do decyzji IPN ws potwierdzenia warunków dla uzyskania statusu działacza opozycji antykomunistycznej. 

15 stycznia 2018

WOŚP czyli utracić wolność

Chcemy pomagać potrzebującym, pokazać szlachetne serce. Jednak z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy mam duży problem. Owszem zbiórki WOŚP są przeznaczone na cele szlachetne, zakup sprzętu medycznego dla szpitali. Jak zatem nie dać na taki cel? I prawdopodobnie bym dawał, gdyby nie inne okoliczności, które podważają sensowność takiego działania.

Wielu z nas płaci składki ubezpieczenia zdrowotnego, a wcale nie korzysta z państwowej służby zdrowia. Świadczenia stomatologiczne, wiele świadczeń specjalistycznych - jak już wykonujemy prywatnie - bo w służbie państwowej są zbyt odległe terminy. Dlaczego zatem kolejny raz należy dawać pieniądze, i to nawet nie bezpośrednio państwu, ale poprzez podmiot prywatny jakim jest Fundacja?

Jest pytanie o sensowność wykorzystanych pieniędzy. I tu panuje cisza, zmowa milczenia. Nie ma żadnych wiarygodnych badań, czy zakupiony sprzęt został efektywnie wykorzystany. Przypominam casus szpitala Dziecięcego im. J. Bogdanowicza przy ul. Niekłańskiej w Warszawie w 2010 r., który odmówił sprzętu od WOŚP, gdyż placówka nie miała oddziału onkologii, a warunkiem przyjęcia sprzętu było świadczenie profilaktyki onkologicznej. Na kierownictwo szpitala posypały się gromy i naciski. Podobnie było w przypadku Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku w 2013 r.. Placówka nie chciała sprzętu w postaci foteli służących do mycia starszych i niedołężnych osób, gdyż takich świadczeń medycznych wogóle nie udzielała. W 2016 r. z kolei gromy spadły na Szpital Powiatowy w Mielcu, który odmówił sprzętu nie pokrywającego się z zapotrzebowaniem, które do WOŚP zostało zgłoszone. A w ilu wypadkach szpitale przyjęły sprzęt, bo kierownictwo nie miało odwagi odmówić jego przyjęcia, mimo że był zbędny, nie było personelu do obsługi lub zakontraktowanych odpowiednich świadczeń. Czy nie byłoby bardziej sensowne finansowanie leczenia określonych osób, finansowanie sprzętu zakupionego bezpośrednio przez szpitali. Jaki jest sens zakupienia sprzętu, jeżeli słyszymy że zaczyna brakować lekarzy, pielęgniarek, specjalistów do obsługi sprzętu medycznego. Najnowocześniejsza aparatura - bez obsługi i bez lekarzy - na nic się nie zda.

Nie wiemy jakie prowizje zostały przyznane za zakup sprzętu i kto był ich beneficjentem. Praktyka prowizyjna w biznesie za masowe zakupy ma miejsce i nie mamy informacji, czy i kto w przypadku WOŚP skorzystał? Nie mamy zresztą do czynienia z działalnością bezinteresowną, jak wmawiano przez lata. Dzięki WOŚP niektóre osoby żyją całkiem nieźle. Jerzy Owsiak i jego rodzina otrzymuje wynagrodzenia (jak nie z Fundacji, to w podmiotach zależnych lub powiązanych) i to jak na polskie warunki wcale niemałe. W efekcie Jerzy Owsiak mógł sobie pozwolić na kupno nowego mieszkania. Czy moralne jest pobieranie relatywnie tak dużych wynagrodzeń, a równocześnie wysyłanie 120 tys. młodych ludzi by kwestowali na mrozie i oczywiście bez żadnej zapłaty?

Oczywiście, gdy człowiek poświęca się jakiejś działalności, z czegoś musi żyć. To zrozumiałe, ale przez dłuższy czas utrzymywano mit bezinteresownego społecznika, a o otrzymywanych wynagrodzeniach nie informowano. Kreowano mit, nie odpowiadający rzeczywistości. 

Ten mit nieznacznie zburzył Bloger Matka Kurka (Piotr Wielgucki), który zadawał pytania, stawiał tezy i upominał się o informacje. Być może niektóre jego twierdzenia były przesadne, być może nawet chybione, ale gdyby nie jego działalność wiele aspektów działalności Fundacji byłoby wciąż nieujawnionych, a one właśnie pozwalają mieć jaśniejszy obraz funkcjonowania tej instytucji.

I tu dochodzimy do kolejnej kwestii. Każdy kto ma czelność krytykować Owsiaka i WOŚP, zadawać niewygodne pytania, odsądzany jest od czci i wiary? Gorzej, sam brak serduszka w dniu Orkiestry, brak jawnego wsparcia dla tej inicjatywy naraża na napiętnowanie medialne lub środowiskowe. Owsiak zyskał coś w rodzaju nieformalnego, medialnego immunitetu. 

Ten immunitet został wykreowany przez 26 lat działalności Orkiestry. Takiego wsparcia władz publicznych państwowych i samorządowych (w tym również z naszych podatków), wsparcia medialnego telewizji publicznej i komercyjnych stacji nie miała żadna w Polsce inicjatywa społeczna, organizacja pozarządowa czy inna fundacja charytatywna. Owsiak i Fundacja był pod szczególnym zainteresowaniem, ochroną i wsparciem. Taka intensywna, długoletnia propaganda przynosi skutek (rzecz powtarzana tysiąc razy staje się "prawdą", bez względu czy nią jest czy nie). A jeżeli władze polityczne, medialne wspierają jakąś inicjatywę, to wcale nie ze szlachetnych pobudek. Najczęściej za tym kryją się interesy finansowe lub polityczne, itd.

Z powyższych powodów nie widzę możliwości wsparcia Orkiestry. Wolę wspierać bezpośrednio konkretne osoby lub inne instytucje, które takiego wsparcia jak WOŚP nie mają. Każdy jest Panem, Panią swego losu, może wpłacać na tą lub inną instytucję, to jego prawo i nikomu je nie odbieram. Dlatego też chciałbym, by nie odbierano prawa do wyboru, zarówno wsparcia jak i odmowy wsparcia Orkiestry, a to ostatnie jest de facto kwestionowane.

Zastanawiałem się czy napisać ten artykuł i czy go sygnować własnym imieniem i nazwiskiem, gdyż mogę narazić się na ostracyzm, niechęć, ba wrogość. Ale właśnie z tych powodów zdecydowałem się, nie dlatego, że chce być narażony na te nieprzyjemności, ale dlatego że gdybym tego nie uczynił, znaczyłoby to że już straciłem swoją wolność, prawo do wyboru.

dr Daniel Alain Korona

NIEZŁOMNI proszą o wsparcie sędziego M.Lewinskiego do Krajowej Rady Sadownictwa

Obecnie pojawiła się unikalna szansa wprowadzenia do kierownictwa wymiaru sprawiedliwości przedstawicieli środowisk patriotycznych. Pozwalamy sobie zaprezentować kandydaturę sędziego Mariusza LEWIŃSKIEGO do Krajowej Rady Sądownictwa.
Jeżeli uznają Państwo, że warto poprzeć tego kandydata (wymagane jest 2 tysiące podpisów poparcia) to proszę o szerokie propagowanie do patriotów tej informacji oraz o udział w naszej kampanii na rzecz tego wyjątkowego kandydata.
Nie chcielibyśmy by po raz kolejny „dobra zmiana” oznaczała promocję kandydatów „okragłostołowych” z Unii Wolności/PZPR itp.    Najwyższy czas na promocję ludzi ideowych, konsekwentnych, świadomych czyli  niezłomnych. Wystarczy, że każdy świadomy sympatyk zbierze kilka podpisów! Jeżeli znajdą Państwo również innych przyzwoitych kandydatów do KRS to jesteśmy otwarci na ich wsparcie.

/-/ Ireneusz Wolański
Federacja  Ruchów Kontroli Sądów,
Stowarzyszenie Weteranów NIEZŁOMNI  oraz
 Miasteczko protestu „Uniewinnić Miernika - zamknąć Michnika”


SYLWETKA KANDYDATA DO KRAJOWEJ RADY SĄDOWNICTWA

Sędzia pułkownik Mariusz LEWIŃSKI

Urodził się 19 stycznia 1967 r. we Wrocławiu.
Żona Urszula magister prawa. Syn Michał student informatyki.
Mariusz Lewiński w 1990 r. ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Po odbyciu przeszkolenia wojskowego odbył aplikację sędziowska w Sądzie Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu równolegle odbywając aplikację pozaetatową w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu, gdzie w 1992 r. zdał egzamin sędziowski.  Od 1992 na stanowisku asesora w Sądzie Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu. W 1994 r. został powołany na stanowisko sędziego tego Sądu, a następnie sędziego w Wojskowym Sądzie Garnizonowym we Wrocławiu.  Od 2004 r. pełnił służbę w Wojskowym Sądzie Garnizonowym w Krakowie, gdzie w okresie od 2004 do 2007 r. był Prezesem tego Sądu.
Płk  Mariusz Lewiński wykrył wiele patologii w sądownictwie oraz prokuraturze wojskowej. Ujawnił dużą grupę dyspozycyjnych prokuratorów i sędziów komunistycznych ze stanu wojennego orzekających nadal w wymiarze sprawiedliwości III RP. Zawiadomił ponadto ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka o licznych patologiach kryminalnych w sądownictwie wskazując np. na sędziego, który przywłaszczył sobie stopień oficerski i stanowisko sędziego nie spełniając ustawowych wymogów aby być oficerem i sędzią sądu wojskowego. Do dziś ten ,,przebieraniec” wydaje wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej!
W konsekwencji kierownictwo prokuratury wojskowej (rodem z PRL np. Krzysztof Parulski znany też z nieuczciwego tzw. śledztwa smoleńskiego), było osobiście zainteresowane dyskredytacją sędziego Mariusza Lewińskiego za ujawnione nieprawidłowości. Zamiast ścigać przestępców postawiono płk. M.Lewińskiemu fałszywe zarzuty spreparowane w prokuraturze wojskowej celem dyskredytacji uczciwego sędziego. Do skazania oczywiście nigdy nie doszło. Postępowania karne umorzono z uwagi na brak znamion przestępstwa i z uwagi na odstąpienie od oskarżenia. W prokuraturze wojskowej niszczono dowody z dokumentów wskazujące od samego początku, że żadnych przestępstw nie popełniono. Natomiast prokuratorzy wojskowi, sprawcy zniszczenia dokumentów nie ponieśli do dziś żadnych konsekwencji swojego postępowania.
Mimo licznych szykan Mariusz Lewiński pozostał nieugięty.
Aby uniemożliwić mu dalszą służbę w 2010 r. przeniesiono go w stan spoczynku. Sędzia M.Lewiński przez wiele lat musiał walczyć o dobre imię a przestępcy spokojnie przeszli na sowite emerytury.
Mariusz Lewiński przekazał listę prokuratorów i sędziów stanu wojennego do Centrum Ścigania Zbrodniarzy Komunistycznych i Faszystowskich utworzonego przez Marszałka Seniora Sejmu Kornela Morawieckiego, posła Andrzeja Melaka (Rodzina Katyńska) i Adama Słomkę ze stowarzyszenia weteranów KPN-Niezłomni.

CZYTAJ WIĘCEJ NA PORTALU http://www.kontrola-sadow.pl/
Kontakt z pełnomocnikiem kandydata  tel. 601 64 60 80

Podpisy poparcia kandydata można doręczyć TYLKO do 2 lutego 2018 na adres:  Adam Słomka  Centrum Ścigania Zbrodniarzy  Komunistycznych i Faszystowskich - Fundacja Lex Nostra, 00-121Warszawa, ul. Sienna 45/5 (czynne w godz.10.00-17.00)  lub do naszych koordynatorów lokalnych 




https://www.youtube.com/watch?v=W6j8nWxn4IQ&t=3s


KOMUNIKAT nr 1
Ustanawiamy  koordynatorów akcji informacyjnej w postaci spotkań otwartych, pikiet pod sądami i zbiórki podpisów w całym kraju(prosimy o dalsze zgłoszenia)  np. w Krakowie  Monika Bieniek Tel. 604109603,
 Katowicach  Zygmunt Miernik 505770567,                                                   
 Łodzi  Mirosław Handrała 694621128,
 Poznaniu  Jarosław Rolewski Tel. 662839373, 
 Lublinie  Krzysztof Ciesielski Tel. 601270055


Mamy tylko dwa tygodnie czasu !

14 stycznia 2018

Owsiak z WOŚP zawłaszczyli dobroczynność i podzielili Polaków

26 Finał WOŚP, zatem postanowiliśmy opublikować fragmenty ostatniego artykułu Matki Kurki czyli blogera Piotra Wielguckiego (za kontrowersje.net).
Powiadają, że kłamstwo ma krótkie nogi, ale to są słowa ludzi, którzy się nigdy z kłamstwem nie ścigali, by na mecie przekazać prawdę. Jedną z najbardziej prostackich form kłamstwa, czy szerzej manipulacji, jest szantaż emocjonalny. Z tym zjawiskiem spotykamy się wielokrotnie i niemal na każdym kroku, od osobistych doświadczeń, kiedy rodzice po rozwodzie szantażują dzieci pytaniami, kogo Michaś kocha bardziej, mamusię, czy tatusia, przez komiczne oferty seksualne, jak mnie kochasz to mi to udowodnij, aż po wciskanie łez poprzez profesjonalnie przygotowane kampanie.
Kłamstwo biega sobie niczym nieobciążone, natomiast prawda musi na plecach taszczyć tonę faktów, dokumentów i rzeczowych argumentów. Puszczanie w obieg kłamstwa daje manipulatorom gigantyczną przewagę, bo dotarcie do prawdy zajmuje znacznie więcej czasu i w tym czasie z jednego kłamstwa rodzą się kolejne. Co roku zewsząd atakują mnie kłamstwa i manipulacje Jerzego Owsiaka oraz jego zwolenników i to, że oni kłamią na wiele sposobów, a przy tym są odporni na wszelką wiedzę, nie jest niczym nadzwyczajnym. Jednak rytualne wypowiedzi i apele w jakimś momencie nabierają cech stricte sekciarskich i to nie jest żadna metafora, tylko klasyczne mechanizmy, jakie obowiązują w sekcie. Czasami jest śmiesznie, ale coraz częściej jest strasznie.
Dopiero w tym roku zrozumiałem dlaczego tak się dzieje, jak również zrozumiałem, jakie to jest proste do zdiagnozowania. Z czym mamy do czynienia? Z klasycznym fanatyzmem, z klasyczną wojną plemienną, podziałem społecznym, tylko linia podziału jest kompletnym absurdem. W Polsce jest zarejestrowanych około 124 tysięcy różnych NGO i wszystko można powiedzieć, ale nie to, że jakakolwiek inna fundacja, czy stowarzyszenie wzbudza tak skrajne emocje i podziały społeczne jak WOŚP. Mało tego, nie mówimy o zwykłych różnicach zdań, mówimy o autentycznej wojnie. Fenomen tego zjawiska polega na tym, że osoby, które na przykład szczerze gardzą TVN, nie toczą bitew o Fundację TVN. Nie spotkałem się z taką krytyką nawet wśród najbardziej prawicowych „oszołomów”. Identycznie rzecz się ma z powszechnymi akcjami internetowymi, kiedy to prawicowy albo lewicowy dziennikarz prosi o wsparcie na rzecz konkretnego dziecka. Może jestem mało uważny, ale też nie dostrzegłem, żeby coś podobnego spotykało się z agresją.
Cóż zatem decyduje o tym, że WOŚP i Jerzy Owsiak tak głęboko podzielili społeczeństwo, stworzyli dwa plemiona, a podział nastąpił na niedorzecznej linii – popieranie lub nie popieranie jakiejś tam fundacji. Wszystkim złośliwym dopowiem, że WOŚP dzieliła Polaków, zanim o Matce Kurce ktokolwiek usłyszał i sam Owsiak mówił, że „hejt” na WOŚP był od początku, od siebie dodam, że nie wyobrażalny „hejt” na przeciwników WOŚP ma te sam korzenie, ale znacznie większą skalę. WOŚP dzieli Polaków i zawłaszcza „dobroczynność”, bo nie jest fundacją w klasycznym rozumieniu, ale organizacją o podłożu ideologiczno-politycznym, wykorzystującą socjotechniki typowe dla sekt.
Owsiak nie jest Korczakiem XXI wieku, ale Jerzym Urbanem, który z manipulacji, prowokacji i szantaży emocjonalnych zbudował gigantyczną machinę propagandową. Owsiak i WOŚP zrobili z dobroczynności napalm, którym oblewają wrogów i nawet krytyków swojej działalności. I nie da się z tym nic zrobić? Da się, tylko trzeba zastosować odpowiednią receptę, właściwą dla polityki nie filantropii. Obojętnie jakimi niskimi metodami posługuje się polityk Owsiak i partia WOŚP, po prostu się nie wierzy politykom, zwłaszcza takim, którzy do agitacji używają dzieci i chorych.

Pełny tekst na:
Polecamy także:
http://kontrowersje.net/8_wyrok_w_potwierdzaj_cych_e_owsiak_i_wo_p_ami_prawo_i_ukrywaj_faktury

Od Redakcji: Jerzy Urban działał w innej PRLowskiej rzeczywistości a zatem porównanie jest nieadekwatne.

13 stycznia 2018

Pieniądze ze zbiórek WOŚP wciąż nie zostały w pełni rozliczone?

14 stycznia kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Z tej okazji chcieliśmy podsumować poprzedni 25 finał WOŚP. Cel szlachetny, a jakże: Dla ratowania życia i zdrowia dzieci na oddziałach ogólnopediatrycznych oraz dla zapewnienia godnej opieki medycznej seniorom

Jak wynika ze sprawozdania z samej zbiórki, suma zebranych środków finansowych to 68544344,69 zł (przynajmniej tyle oddano Fundacji, czy jakieś kwoty zostały wyjęte z puszek przez "ochotników" - nie wiemy, przyjmijmy a priori że wszystko było uczciwie). Oprócz darów rzeczowych, dodatkowo zebrano 36327697,89 zł z wpłat na rachunek bankowy, sprzedaży cegiełek, licytacji darów rzeczowych na cele zbiórki, zbiórki na kanałach elektronicznych i wpłat za pomocą kart płatniczych.

Podsumowanie 25 finału okazało się jednak niemożliwe. Dlaczego? Bo Fundacja wciąż nie rozliczyła się z zebranych pieniędzy, a przecież minął prawie już rok od zbiórki. Oficjalnie niby wszystko zgodnie z przepisami pozostało 79 dni do rozliczenia wydatków. Jednak Fundacja będzie zbierać pieniądze na następujące zbiórkę, gdy nie wiemy na co przeznaczono poprzednie pieniądze. Czy tak powinna działać fundacja charytatywna?

Dodajmy, że to nie pierwsze curiozum w rozliczeniach Fundacji. Przykładowo w 24 finale Orkiestry zebrano 72 696 501,53 zł, a wydatkowano 39 684 858,05 zł. A co z pozostałymi 32 mln zł. Niby rozliczenie całkowite też nastąpi w ciągu 79 dni? Ten sposób dokonywania rozliczeń de facto po 2 latach nie jest oczywiście bezinteresowny. Jeżeli pieniądze nie są wydatkowane w danym roku, tylko w następnym, to uzyskuje się przychód chociażby z odsetek za zwłokę lub z innej formy inwestowania. Ten dochód nie będzie już wykazany w rozliczeniu ze zbiórki.

Postanowiliśmy zatem sprawdzić 23 finał Fundacji, który został całkowicie rozliczony. I tu niespodzianka. Suma zebranych środków pieniężnych to 39233688,66 zł. Oprócz darów rzeczowych zebrano dodatkowo (licytacje, wpłaty na rachunek, serduszka, płatności elektroniczne) 13.270.675,61 zł. Ponad 52 mln zł. A ile wydatkowano? Ze sprawozdania z rozdysponowania zebranych ofiar wynika, że rozdysponowano ze środków pieniężnych 14.749.997,33 zł. Na sprzęt medyczny dla dziecięcych oddziałów onkologicznych wydano dodatkowo 13.494.637,78 zł przez inne formy zbiórki. Czyli łącznie ponad 28 mln zł. Koszty organizacji to 2.155.908,46 zł.  A gdzie się podziały 22 mln zł?

Dlaczego nie rozliczane są pieniądze w sprawozdaniach ze zbiórek co do złotówki? Czemu taki brak transparentności? 

Dane finansowe zbiórki pochodzą z oficjalnej strony: zbiorka.gov.pl


12 stycznia 2018

Radom i Radomsko - odmienne kategorie opozycjonistów z PRL mają ulgi komunikacyjne

Opozycjoniści i osoby represjonowane z czasów PRL mają różne uprawnienia, w zależności od kategorii do których ich zaliczano. Gubią się w tym sami opozycjoniści. Od 2016 r. w różnych miastach wprowadza się uprawnienie do ulg lub bezpłatnych przejazdów komunikacji miejskiej, z tym że w jednych miastach otrzymują je działacze opozycji antykomunistycznej a w innych tzw. świadczących pracę w nielegalnych organizacjach w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 r. 

O pomyłkę łatwo, zwłaszcza gdy 2 miasta mają zbliżone nazwy jak np. Radom i Radomsko. W tym pierwszym uprawnienie do bezpłatnej komunikacji mają działacze opozycji antykomunistycznej i osoby represjonowane z powodów politycznych  legitymujących się Radomską kartą miejską z zakodowaną ulgą ( i tylko oni, bez tej karty uprawnienia nie ma). W Radomsku uprawnienie do 50% ulgi przysługuje z kolei osobom świadczącym pracę w organizacjach związkowych i politycznych nielegalnych w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 roku, lub nie wykonującym pracy w okresie przed dniem 4 czerwca 1989 roku na skutek represji politycznych (innym działaczom opozycji ulga nie przysługuje). Podstawą do ulgi jest decyzja Urzędu ds. Kombatanta i Osób Represjonowanych.

Oczywiście najbardziej sensowne byłoby scalenie obu grup działaczy, ale w ubr. petycję w tej sprawie odrzuciło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Być może obecna sytuacja wymusi jakieś zmiany, ale do tego czasu pozostaje jedynie uważnie czytać konkretnie komu w poszczególnych miastach dane uprawnienie przysługuje?

11 stycznia 2018

Hipokryzja Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej, nie szanują własnych posłów

Nowoczesna i Platforma Obywatelska do tej pory próbowały udawać, że są partiami wolnościowymi, w której niby jest swoboda poglądów i sumień. Ale szlak trafił tą narrację w związku z głosowaniem nad projektem ustawy autorstwa "Ratujmy Kobiety" wprowadzającej aborcję na życzenie. 3 posłów PO głosowało za odrzuceniem, 29 posłów tej partii oraz 10 z Nowoczesnej nie uczestniczyło w głosowaniu, choć niektórzy byli na sali. Jaka była reakcja władz tych partii?

Histeria, kolejne konferencje prasowe oraz wykluczenie 3 posłów przez Platformę Obywatelską oraz kary finansowe i nagany na posłów Nowoczesnej, którzy nie poparli projektu. Działanie władz obu partii - próby łamania kręgosłupa posłów - pokazuje na czym polega demokracja i wolność w ich wydaniu? Nie ma żadnego szacunku dla własnych posłów, dla ich poglądów, dla ich sumień. Ma być tylko dyscyplina, łamanie kręgosłupa i hipokryzja przed opinią publiczną.

Nie będzie zabijania na życzenie dzieci poczętych. Lewacki projekt odrzucony przez Sejm

Sejm nie skierował do dalszych prac lewicowego projektu ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie. Jak stwierdziła Małgorzata Korzekwa-Kaliszuk z CitizenGo  jest to projekt bardziej okrutny niż obowiązujące już prawo. Zezwala on bowiem na przeprowadzenie aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży, a w przypadku podejrzeń najcięższych chorób nawet do urodzenia, pozwala na dokonywanie eksperymentów medycznych na nienarodzonych dzieciach, ogranicza prawa rodziców i władzę rodzicielską i wolność słowa. Wprowadza do nauczania szkolnego, począwszy od zerówki, a więc chodzi tu już nawet o dzieci zaledwie pięcioletnie, obligatoryjny model "edukacji" seksualnej. Projekt zezwala na karanie osoby, która negatywnie wyraziłaby się o kimś, kto aborcji dokonał lub krytykę środowisk proaborcyjnych - grozi za to nawet do dwóch lat więzienia.

Za odrzuceniem projektu było 202 posłów, 194 było za, 7 wstrzymało się aż 59 nie głosowało (choć 18 minut wcześniej nie głosujących było zaledwie 21). 


Niektórzy posłowie obecni na sali, wyjęli karty do głosowania. Najwyraźniej nie chcieli uczestniczyć w głosowaniu, w którym zarząd PO wprowadził dyscyplinę (tj. głosowanie za projektem pro-aborcyjnym i odrzucenie projektu "zatrzymaj aborcję"). Jednakże i te głosy mogłyby nie wystarczyć, gdyby nie fakt, iż aż 58 posłów PIS z Jarosławem Kaczyńskim na czele (i innymi liderami PIS) głosowało za skierowaniem projektu do Sejmu. Uznali że, projekty obywatelskie powinny mieć szanse trafić do komisji i być procedowane w Sejmie. Jeżeli nawet, to zasada ta nie powinna dotyczyć projektów propagujących cywilizację śmierci  i do naruszenia wolności słowa. A ponadto nie ma sensu kierować do komisji projektów, w stosunku do których zamierza się następnie odrzucić w kolejnym czytaniu.

Do komisji został skierowany projekt "zatrzymaj aborcję", który zakłada zniesienie możliwości dokonania przerywania ciąży, z powodów eugenicznych (np. podejrzeniem choroby zespołem Downa czy Turnera, które nie są przecież chorobami uniemożliwiającym funkcjonowanie w normalnym życiu). Za odrzuceniem było 134 posłów (PO, Nowoczesna), za skierowaniem do komisji 277 posłów, wstrzymało się 7, a 42 posłów (głównie z PO) nie uczestniczyło w głosowaniu.

10 stycznia 2018

CZWARTEK 11 STYCZNIA ZAKOŃCZENIE PROCESU ADAMA SŁOMKI
SĄD  REJONOWY DLA WARSZAWY WOLA
UL. KOCJANA 3 GODZ. 12.30 SALA 129
Policja oskarża nas o nielegalne ściganie zbrodniarzy PRL z Rakowieckiej

Zygmunt Miernik, Niezłomni

W Sejmie 2 przeciwstawne projekty w sprawie aborcji

Sejm zacznie prace nad projektem "Zatrzymaj aborcję". Dziś podejrzenie zespołu Turnera stanowi powód do zabijania dzieci... Czas to zmienić.

Katarzyna Waliczek urodziła się z zespołem Turnera i o nim opowiada 

W Sejmie odbędzie się również czytanie lewicowego projektu, który łamie Konstytucję oraz prawo międzynarodowe: pozwala na zabijanie dzieci z podejrzeniem najcięższych chorób do momentu urodzenia i wiele innych okrutnych praktyk.

Kancelaria Sejmu podała, że liczba kart złożonych pod projektem "Zatrzymaj aborcję", pod którym się podpisywaliśmy, wynosi 102 tys., a średnia liczba podpisów na kartę wśród zweryfikowanych kart wyniosła 9,5. Tymczasem lewica, choć w mediach ogłosiła pół miliona podpisów, w rzeczywistości w Sejmie złożyła tylko 21,8 tys. kart ze średnią 9,2 podpisu na kartę, czyli ponad dwa razy mniej podpisów niż ogłosiła. Wnioski nasuwają się same...

Potrzeba dużo modlitwy w intencji polskich parlamentarzystów oraz edukacji naszego społeczeństwa, aby jak najszybciej dzieci nie były już w Polsce zabijane...

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, Dyrektor CitizenGO Polska

9 stycznia 2018

Kornik-drukarz będzie mógł spać spokojnie

Zmiany w Radzie Ministrów stały się faktem. Odwołanie niektórych ministrów to wyraźny sygnał, że będzie próba dogadania się z Unią Europejską i innymi przeciwnikami. 

Kornik-drukarz będzie mógł raczej spać spokojnie, nie będzie już polskiego twardego stanowiska w obronie naszych interesów leśnych, Europejski Trybunał Sprawiedliwości może orzec zakaz wyrębu chorych drzew zarażonych kornikiem, a polski rząd będzie wyrok realizował, mimo ze oznacza to śmierć Puszczy Białowieskiej. O respektowaniu orzeczeń europejskiego trybunału mówił zresztą w grudniu w sejmowym expose premier Morawiecki. Wraz z odwołaniem ministra Szyszki zamierzenie to zostanie prawdopodobnie zrealizowane. 

Oby nasze przypuszczenia okazały się błędne...


7 stycznia 2018

Absurdalna prezydencka polityka odznaczeniowa

Jak informują media, Ludmiła Żylińska profesor z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi zdecydowała się odesłać przyznany medal Prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie. To drugi przypadek po prof. Wojciechu Bieleckim, który uczynił tak w proteście przeciw zmianom wprowadzonym przez aktualny rząd i akceptowanym przez Prezydenta. No cóż, ich prawo.

Jednakże powyższe odmowy, każą zastanowić się nad polityką medalową Prezydenta RP. Odznaczenie przyznano za „wzorowe, wyjątkowo sumienne wykonywanie obowiązków wynikających z pracy zawodowej w służbie Państwa”. Tysiące zwykłych obywateli sumiennie wykonuje swoją pracę w służbie Państwa i jakoś medalu od Prezydenta nie otrzymują. I słusznie, przecież odznaczenie powinno zostać przyznane za coś wyjątkowego, a nie za wykonywanie obowiązków. Zatem także i pani profesor tego odznaczenia nie powinna była otrzymać, przynajmniej nie z tego uzasadnienia.

Sprawa medalu pokazuje całkowity absurd polityki odznaczeniowej, opartej na zasadzie biurokratycznego przyznawania, a nie za jakieś wybitne, konkretne zasługi. Zatem może czas to zmienić.

6 stycznia 2018

PKO BP oddziału nie przywróci, co najwyżej będzie agencja

Zarządy poszczególnych Banków nie mają pomysłu na funkcjonowanie oddziałów, a właściwie mają jeden - likwidować je. Tak jest też w PKO BP. Od 1 lipca 2017 roku został zamknięty 9. Oddział Banku PKO BP w Kielcach przy ulicy Massalskiego 4. Ze względu na swoje położenie, oddział pełni bardzo ważną rolę dla ponad 20 tysięcy mieszkańców osiedli Ślichowice i Pod Dalnią, jednej z najszybciej rozwijających się części miasta. Tak dla emerytów, rodzin z dziećmi czy lokalnych przedsiębiorców, likwidacja tej placówki jest bardzo dużą stratą. Szczególnie dla osób starszych - od lat opłacających tam swoje rachunki i pobierających świadczenia emerytalne, wyprawa do centrum miasta, byłaby poważnym utrudnieniem. Najbliższy oddział znajduje się ok. 3 km dalej, co dla osób starszych jest jednak dość istotną odległością. Placówka mieściła się w budynku będącym własnością banku, a ze względu na to oraz dużą liczbę klientów, nie była na pewno deficytową - stwierdzała w interpelacji z 18/10 posłanka PIS Anna Krupka do Ministra Rozwoju, pytając czy nie można by przywrócić oddział. I nie sposób nie przyznać jej racji. Co prawda w dobie bankowości elektronicznej mogłoby się wydawać, że oddziały są niepotrzebne, jednakże warto pamiętać iż PKO BP jest bankiem, w której znaczna część klientów stanowią osoby starsze, nie posługujące się lub słabo radzące się z bankowością elektroniczną.
Odpowiedź podsekretarza w Ministerstwie Rozwoju Pawła Chorążego (a właściwie odpowiedź PKO BP) poraża swoim technokratycznym podejściem. Jak poinformował PKO Bank Polski S.A. decyzje dotyczące sieci oddziałów podejmowane są po wszechstronnej analizie, w której uwzględnia się m. in. wyniki finansowe, uwarunkowania rynkowe, jak również czynniki społeczne. W nielicznych przypadkach, w wyniku podjętej analizy, jako ostateczność, podejmowana jest decyzja o likwidacji placówki. Działanie takie jest konieczne z uwagi na fakt, iż Bank musi w swej działalności uwzględniać szereg aspektów wynikających z konieczności utrzymania pozycji konkurencyjnej na rynku... 
Jednak argumenty a może raczej fakt poselskiej interpelacji sprawiły jednak, że Bank zapowiedział odpowiednie działania cyt. Wiedząc również jak ważna jest satysfakcja klientów PKO Banku Polskiego S.A. i szanując możliwość wyboru przez każdego klienta dogodnego dla niego kanału kontaktu z Bankiem, PKO Bank Polski S.A. podjął działania mające na celu uruchomienie, w zbliżonej lokalizacji, agencyjnej placówki bankowej, w której klienci będą mogli skorzystać z większości usług świadczonych dotąd przez likwidowany oddział. 
Nie wiemy czy to tylko zapowiedź na zasadzie odczepnego czy też realne zamierzenie.

Obchody 155 rocznicy Wybuchu Powstania Styczniowego

Weszliśmy w nowy 2018 rok. Jest to data szczególna dla nas Polaków, ponieważ rozpoczyna obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości. Zrzucenie jarzma zaborów, nie było aktem jednorazowym. Duch narodu i głębokie umiłowanie wolności nigdy nie pozwoliło Polakom pogodzić się z niewolą. Owocem tego były zrywy powstańcze. Powstanie Styczniowe stało się kamieniem węgielnym dla odrodzenia Rzeczypospolitej.
Dnia 22 stycznia 2018 roku, przypada 155 rocznica wybuchu tego narodowego zrywu. Dlatego o godzinie 18.00 zgromadzimy się w Katedrze Polowej Wojska Polskiego na Mszy Świętej w intencji poległych bohaterów powstańczych. Po Mszy Świętej w asyście Wojska Polskiego przemaszerujemy ulicą Długą, Freta i Zakroczymską pod Krzyż Traugutta na Cytadeli, który wraz z Cechem Krawców postawiliśmy w tym miejscu, by upamiętnić śmierć członków  Rządu Powstania Styczniowego. Pod krzyżem odbędzie się Apel Pamięci i okolicznościowe przemówienia. Następnie zaproszone delegacje złożą wieńce przy głazie pamiątkowym w miejscu stracenia przywódców postania: Romualda Traugutta, Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego. 
Do uświetnienia naszej uroczystości zapraszam poczty sztandarowe szkół, organizacji, stowarzyszeń i parafii. Jak podczas powstania styczniowego pokażmy, że w słusznej sprawie potrafimy zjednoczyć wszystkie środowiska!
Proszę także o promowanie tego wydarzenia w szkołach, parafiach i stowarzyszeniach, tak, żeby dotarło do jak największego grona odbiorców! Niech będzie nas jak najwięcej! Nasi przodkowie ruszyli by przywrócić wolność zduszonemu krajowi! My oddajmy im hołd biorąc udział w uroczystościach! Nasza liczna obecność będzie wyrazem naszej pamięci i wdzięczności!


Poseł na Sejm RP
Andrzej Melak

5 stycznia 2018

Sukces! Newsweek.pl musi opublikować sprostowanie!

Sąd nakazał Newsweek.pl opublikowanie sprostowania o błędach historycznych zawartych w artykule Pauli Szewczyk o książce „Mała Zbrodnia”. W Polsce po 1945 r. nie istniały polskie obozy koncentracyjne, a  jedynie komunistyczne obozy pracy utworzone przez Rosjan! To wyrok precedensowy, od tej chwili każdy Polak może żądać prostowania błędów historycznych o Polsce w prasie. 

W styczniu 2017 r. na łamach portalu Newsweek.pl ukazał się artykuł Pauli Szewczyk pt. Po wyzwoleniu nazistowskich obozów Polacy ponownie je otworzyli? „Mała zbrodnia” Marka Łuszczyny. W artykule znalazły się błędy historyczne, o których sprostowanie wnioskował ówczesny prezes Reduty Dobrego Imienia, obecnie fundator – Maciej Świrski wskazując, m.in., że nieprawdziwa jest informacja, że w Polsce znajdowały się polskie obozy koncentracyjne utworzone przez Polaków. To Rosjanie, na terenie Polski stworzyli komunistyczne obozy pracy. Newsweek.pl odmówił publikacji sprostowania, a dziś sąd wydał wyrok, w którym zobowiązał Newsweek.pl do publikacji sprostowania.

- Sąd podzielił naszą argumentację w całości uznając, że w zasadzie każdy Polak ma prawo wnosić o sprostowanie informacji nieprawdziwych o polskich obozach koncentracyjnych po 1945 r. Dobrze, że udało nam się przekonać sąd, że jeśli każdy Polak nie będzie mógł prostować kłamstw o Polsce to gazety w Polsce, a tym bardziej na świecie, będą mogły podawać każda nieprawdę i nikt nie będzie mógł oponować. Z punktu widzenia prawa prasowego była to z pewnością dla sądu sprawa bardzo trudna do rozstrzygnięcia – mówi mec. Monika Brzozowska-Pasieka prowadząca sprawę.

Jest to niezwykle ważny wyrok i pierwszy tego typu w Polsce w sprawie o sprostowanie. Oznaczać on może przełom w orzecznictwie w zakresie tego, kto może występować ze sprostowaniem. W dotychczasowej praktyce tylko osoba wskazana w tekście prasowym miała taką możliwość. Skoro jednak tekst dotyka Polaków, to każdy Polak zdaniem sądu ma prawo do wniesienia sprostowania. Może się więc okazać, że efektywne działania prawne skutecznie umożliwią walkę z fałszem historycznym w gazetach w Polsce i na świecie.

REDUTA DOBREGO IMIENIA

4 stycznia 2018

Kielecki IPN rozumie odmowę ulg komunikacyjnych dla działaczy nielegalnych organizacji z czasów PRL?

Ulg w komunikacji miejskiej w Kielcach działaczom nielegalnych organizacji nie przyznano. Przypomnijmy Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 zwróciło się o takie ulgi w ramach akcji zrównania praw kombatantów i osób represjonowanych z weteranami z okresu po 1956 r. Prezydent Kielc Wojciech Lubawski (a wślad za nim Komisja Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Rady Miasta) nie zgodził się na uprawnienie, stwierdzając przyznanie prawa do przejazdów ulgowych, otworzy możliwości do ubiegania się o ulgi dla pozostałych grup społecznych, takich jak wolontariusze, osoby bezrobotne i inne... Należy podkreślić, że cześć z tych osób, może posiadać już z racji wieku uprawnienia do przejazdów bezpłatnych lub ulgowych ze względu na niepełnosprawność. Należy rozważyć, czy dla niewielkiej grupy, jak najbardziej zasłużonych obywateli, zasadne jest wprowadzanie ulg w przejazdach, a np. osoby bezrobotne, czy wolontariusze za przejazdy muszą płacić.

Zaskoczeniem może być jednak reakcja przedstawiciela kieleckiego IPN. Jak informuje Gazeta Wyborcza (Walczący z PRL w podziemiu nie pojadą za darmo kieleckimi autobusami, GW Kielce 21/12/2017) Punkt widzenia Wojciecha Lubawskiego rozumie Dorota Koczwańska-Kalita, naczelnik kieleckiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej. Zwraca uwagę, że znowelizowana ustawa o opozycjonistach i osobach represjonowanych, na mocy której uzyskali oni od państwa wsparcie 400 zł miesięcznie, reguluje kwestie przejazdów komunikacją miejskąLegitymacja kombatanta upoważnia do darmowego przejazdu na terenie danego miasta, bez kolejki można wchodzić do lekarzy. Uważam, że w przestrzeni państwowej takie rzeczy powinny być uregulowane i ta ustawa to zapewnia. Nie należy mnożyć wyjątków – komentuje. Dodaje, że każdy ma prawo zwrócić się do IPN z wnioskiem o nadanie statusu osoby represjonowanej w PRL. 

Ręce opadają wobec tej niewiedzy. Ustawa bowiem nie reguluje kwestii komunikacji miejskiej, tylko pozostawia w przypadku działaczy opozycji antykomunistycznej tą kwestię w gestii samorządów. Ponadto przepisy prawa rozróżniają status osoby represjonowanej z powodów politycznych (na podstawie ustawy o działaczach) i osoby represjonowanej (na podstawie ustawy kombatanckiej), które nota bene przyznaje nie IPN a Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Co więcej świadczący pracę w nielegalnych organizacjach oraz osoby bez pracy na skutek represji politycznych przed 1989 rokiem nie są objęci powyższymi statusami i mają tylko takie uprawnienia jakie sami uzyskają od poszczególnych instytucji i organów.

Co ciekawe - jak zauważa Gazeta Wyborcza - z podobnym wnioskiem (co Stowarzyszenie) do władz miasta zwrócił się poseł PiS Bogdan Latosiński, postulując wprowadzenie bezpłatnych przejazdów dla opozycjonistów i osób represjonowanych w czasach PRL. We wrześniu do tej prośby prezydent Lubawski przychylił się połowicznie. Polecił przygotowanie uchwały wprowadzającej bilety ulgowe dla takich osób. Jednak jej projekt do tej pory nie powstał.

Zbiórka „Polacy w Chicago - Polakom na Kresach” - 2018 IV edycja


3 stycznia 2018

WIECZYSTE wzywa Radę Warszawy do przyjęcia stanowiska przeciwne zabudowie Parku Szymańskiego

W ubiegłym roku wydawało się, że w sprawie zabudowy Parku Szymańskiego już nic nie da się zrobić, że zarząd dzielnicy postanowi na swoim. RIO nie uchwalił uchwały umożliwiającej sfinansowanie zabudowy, wojewoda uznał się za niewłaściwego w sprawie uchwały, prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Wydawało się...

Ale było to nie liczyć się z działalnością organizacji społecznych - stowarzyszeń STOP ZABUDOWIE PARKU SZYMAŃSKIEGO oraz Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE. To ostanie najpierw wniosło petycję o uchylenie uchwały finansowej Rady Warszawy z 2015 r. w części w jakiej dotyczy zabudowy, przeniesienia Wolskiego Centrum Kultury do Parku Szymańskiego. 21 grudnia Rada Warszawy uchyliła się od sprawy jako niewłaściwa i przekazała do Prezydenta Warszawy, do właściwości którego należy kompetencje w zakresie wieloletniej prognozy finansowej. 

W tej sytuacji Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE wniosło kolejną petycję do Rady Warszawy wzywające do przyjęcia stanowiska wzywającego Zarząd Dzielnicy Wola i Prezydenta Miasta Stołecznego do rezygnacji z zamiaru zabudowy Parku Szymańskiego polegające na budowie Wolskiego Centrum Kultury w tym Parku.

Jeżeli spróbują uchylić się od rozpatrzenia i tej petycji, to będą następne. Rada Warszawy będzie musiała się wypowiedzieć - stwierdza dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE.

http://serwis21.blogspot.com/2017/12/sprawa-zabudowy-parku-szymanskiego.html