23 kwietnia 2018

Prawdziwe zarzuty wobec PKO BP nie stanowią przestępstwa

Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ umorzył postępowanie przeciwko Robertowi Rewińskiemu, redaktorowi portalu Patriot24.net, oskarżonego przez PKO BP o czyn zniesławienia (art.212 par. 2 KK).

Jakie przestępstwo miał zdaniem PKO BP popełnić redaktor portalu? Otóż w dniu 23.10.2017 r. opublikował artykuł: "Prokuratura Krajowa sprawdza czy Prezes PKO BP i dwójka decydentów działają od lat na szkodę banku i klientów! Czy pompują długi, a potem za 1 procent odsprzedają firmie KRUK!" a w dniu 26.10.2017 artykuł "Ministerstwo Sprawiedliwości zleciło Prokuraturze Krajowej zbadanie drugiego wątku afery z pompowanymi długami w PKO BP - odsprzedaż firmie KRUK niemal za bezcen! Bank nie podjął dotąd zaleconej przez Ministerstwo Rozwoju kontroli i straszy Patriot24.net!". Ponadto redaktor rozsyłał maile z informacjami z tych artykułów.

Jak podkreślił sąd nie popełnia przestępstwa ..., kto publicznie podnosi i rozgłasza zarzut prawdziwy: dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub służący obronie społecznie uzasadnionego interesu. Zamieszczenie artykułu spowodowało dyskusję pomiędzy odbiorcami na temat współpracy z bankiem, czytelnicy dzielili się własnymi doświadczeniami... W ocenie sądu można mówić o działaniu w celu przeciwdziałania nadużywania przez PKO BP SA przewagi w kontaktach z poszczególnymi klientami, a zatem o społecznie uzasadnionym interesie ...

Dodajmy, iż wcześniej Sąd Okręgowy Warszawa Praga, a następnie także Sąd Apelacyjny w Warszawie odmówiły uwzględnienia wniosku PKO BP o zabezpieczenie roszczenia m.in. poprzez zakaz publikacji i rozpowszechnia.

Więcej na ten temat:

Stop lewicowej cenzurze w mediach społecznościowych

Trudno sobie wyobrazić współczesny świat bez mediów społecznościowych takich jak Facebook, Youtube czy Twitter. Jak pokazują statystyki z Facebooka aktywnie korzysta dziś co czwarty mieszkaniec globu – w sumie 2,2 mld ludzi. Dla większości z nas to najczęściej wykorzystywany kanał komunikacyjny, który ułatwia nam kontakt ze znajomymi oraz umożliwia dotarcie do potrzebnych informacji.

W zeszłym tygodniu amerykańscy kongresmeni przesłuchiwali szefa Facebooka – Marka Zuckerberga. Zarzucali mu wprowadzenie lewicowej cenzury i łamanie umów zawartych przez Facebooka z użytkownikami.

W każdym tygodniu słyszymy o kasowaniu treści chrześcijańskich, eliminowaniu wpisów obrońców życia, znikających profilach konserwatywnych i patriotycznych.

Ban na chrześcijański festiwal

Internetowej cenzury doświadczyli też organizatorzy „Strefa Chwały Festiwal”. W 2016 r., bez podania jakichkolwiek powodów, Facebook zablokował ich profil, który informował o rekolekcjach oraz o inicjatywach promujących kulturę chrześcijańską. Strona miała wtedy 5 000 obserwatorów.
Przed każdym Świętem Niepodległości cenzorzy przeprowadzają zmasowany atak na profile patriotyczne i historyczne. W zeszłym roku zniknęło ich z sieci ponad 300. Cenzorski atak dotknął strony poświęcone Żołnierzom Wyklętym i husarii, usunięto też zdjęcia zawierające Znak Polski Walczącej.
Właściciele często w ogóle nie dowiedzieli się, co im zarzucano. Nie mieli też żadnych realnych możliwości odwołania. Działania administratorów przypominały najgorsze praktyki PRL-owskich służb. Nie tak powinna wyglądać rzetelna moderacja!

Martwe przepisy

Wielkie portale społecznościowe sformowały jednolity blok. Jak pokazują afery ujawniane w ostatnich tygodniach, na masową skalę mogą wykorzystywać nasze dane do celów politycznych. Zagrażają także wolności słowa, usuwając treści konserwatywne i chrześcijańskie, a chroniąc wulgarne ataki na wiarę.

W konfrontacji z internetowym potentatem, pojedynczy użytkownik jest często bezradny.Chociaż wielkie portale naruszają nie tylko prawo, ale też swoje regulaminy, dotychczas pozostawały bezkarne.

Jednak możemy to zmienić! W Niemczech już wprowadzono ustawę zmuszającą Facebooka i inne sieci społecznościowe do zmiany regulaminów. Niemcy zyskali też narzędzia umożliwiające skuteczne egzekwowanie prawa w starciu z internetowymi gigantami.

O konieczności zmian prawnych mówili też w zeszłym tygodniu amerykańscy kongresmeni.

Petycja do Ministra Cyfryzacji

Także Polacy potrzebują skutecznej ochrony wolności słowa w Internecie.
Instytut Ordo Iuris opracował konkretne rozwiązania.

Po pierwsze, w największych sieciach społecznościowych powinna obowiązywać zasada „co nie jest zabronione, jest dozwolone”. Usuwanie treści dotyczyć powinno jedynie wpisów niezgodnych z prawem (nawoływanie do przestępstwa, zniesławienie, oszustwo itd.). Zakończy się uznaniowość anonimowych pracowników Facebooka oraz cenzura ideologiczna.

Po drugie, każdy polski użytkownik będzie mógł odwołać się do polskiego sądu. Polacy nie będą już odsyłani do sądów w Kalifornii, Irlandii lub egzotycznych krajów z antypodów. Przywróci to skuteczne prawo do sądu.

Apelujemy do rządu o niezwłoczne przyjęcie nowych przepisów. Musimy ograniczyć samowolę internetowych gigantów drwiących z naszych praw i zawartych umów.



Podpisz petycję
Facebook blokował też strony znanych publicystów: Rafała ZiemkiewiczaWitolda GadowskiegoTomasza Terlikowskiego oraz Magdaleny Ogórek, którzy osobiście zaangażowali się w poparcie petycji Ordo Iuris.
dr Tymoteusz Zych, Ordo Iuris

Więcej szczegółowych informacji na temat propozycji Ordo Iuris na stronie oraz w założeniach do projektu. 

22 kwietnia 2018

Projekt ZATRZYMAJ ABORCJĘ zamrożony przez PIS?

Politycy opozycji totalnej, niektóre media próbują wmówić, że PIS jest za zaostrzeniem prawo aborcyjnego. Gdyby tak było, to już dawno aborcja eugeniczna byłaby niedozwolona. Tymczasem nie tylko nie jest, ale na razie nie zanosi się by była. Na spotkaniu w Bochni posłanka Lichocka wyraźnie dystansowała się od projektu ZATRZYMAJ ABORCJĘ, a nawet stwierdziła To projekt, który zakłada nadrzędność interesów dziecka nienarodzonego nad życiem i zdrowiem kobiety. Jest to tyle nieprawdziwe, że przecież projekt nie zmienia prawa do aborcji w sytuacji zagrożenia dla życia i zdrowia kobiety. Oczywiście w przypadku wady nie dającej szans na przeżycie przez dziecko, można zastanowić się, czy aborcja nie powinna być dopuszczalna - ale to pojedyncze przypadki a do posłów należy sformułowanie stosownego przepisu prawnego. Co do zasady jednak nie powinno się dopuszczać mordowania dzieci nienarodzonych, bo będą mniej sprawne niż osoba normalna.

Jak ujawnia Fundacja Życia i Rodzina posłowie pomimo deklarowania poglądów pro-life w żaden sposób nie realizują w Sejmie składanych wyborcom obietnic. 

Poseł Joanna Borowiak wobec zabijania dzieci
Poseł Joanna Borowiak na swoim profilu na facebooku umieszcza zdjęcia z papieżem i powołuje się na wiarę chrześcijańską, ale jako jeden z decydentów i osób głosujących nad dalszym procedowaniem naszego projektu ZATRZYMAJ ABORCJĘ w dniu 11 kwietnia br. nie pojawiła się na Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. 

Poseł Halina Szydełko i aborcja eugeniczna
Halina Szydełko swój mandat poselski otrzymała przede wszystkim dzięki wieloletniemu zaangażowaniu w działalność katolicką. Krótko po wyborach zapewniała swoich wyborców, że w Sejmie RP będzie reprezentować nie tylko swój region, ale także środowisko Akcji Katolickiej, która jak stwierdziła ma do spełnienia ważną rolę w realizacji apostolskiej misji Kościoła w polskim życiu publicznym. Szczerość deklaracji zweryfikował obywatelski projekt ZATRZYMAJ ABORCJĘ. Poseł Szydełko przyszła na komisję, a na samo głosowanie w sprawie ZATRZYMAJ ABORCJĘ wyszła i wróciła zaraz po nim! Cóż, polityka to miejsce, gdzie należy działać, a deklaracje nie zastąpią czynów. 

Dwie twarze ministra Sasina
Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, zapytany o losy projektu ZATRZYMAJ ABORCJĘ próbował wyjaśniać dlaczego Prawo i Sprawiedliwość zwleka z uchwaleniem prawa ratującego życie niepełnosprawnych dzieci. Jego wypowiedź szokuje chyba jeszcze bardziej niż niedawne zachowanie członków sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny... Jacek Sasin postanowił wytłumaczyć swoim wyborcom zawiłości dwójmyślenia, coraz bardziej powszechnego zresztą wśród posłów partii rządzącej. Stwierdził, że prywatnie uważa aborcję eugeniczną za zło, ale jako polityk nie może dążyć do jej zniesienia ze względu na bliżej nieokreślony „brak poparcia społecznego”. Czyżby Jacek Sasin przegapił w ubiegłym roku newsy o złożeniu rekordowej w historii liczby ponad 830 tysięcy podpisów pod projektem obywateli, ponad ośmiokrotnie więcej niż polskie prawo uznaje za limit wymaganego poparcia społecznego dla zmiany prawa? ... zob. https://zycierodzina.pl/2018/04/15/dwie-twarze-ministra-sasina/

Na co liczy PIS? Posłanka Lichocka wskazywała na Trybunał Konstytucyjny, który mógłby stwierdzić niekonstytucyjność przepisu np. w zakresie w jakim umożliwia aborcję dzieci z zespołem Downa (i w ten sposób zdjąłby konieczność wypowiedzenia się przez posłów w tej sprawie). Jak widać zatem cała narracja organizacji lewackich, feministycznych i opozycji totalnej jest nieprawdziwa. PISowi wcale nie zależy na dalszym procedowaniu projektu ustawy ZATRZYMAJ ABORCJĘ.

21 kwietnia 2018

Franek został zamordowany. Gdzie ukrywa się jego zabójca?

Franek został brutalnie zamordowany. Jego odciętą głowę znaleziono w Poznaniu. Wstrząsnęło to ogólnopolskimi mediami. W poszukiwanie zabójcy błyskawicznie włączyły się organizacje pozarządowe oraz policja. Szukają go również internauci. Dlaczego to dzieje się tak szybko i sprawnie?
Ponieważ chodzi o… psa.
Głowę kundla znalazł przypadkowy spacerowicz. To wystarczyło aby sprawa błyskawicznie trafiła do prokuratury. Zmobilizowały się również inne służby. A tymczasem...

Gdy urzędnicy, prokuratorzy i policjanci zajęci są poszukiwaniem zabójcy psa, bezkarnie morduje się nienarodzone dzieci. Aborcjoniści sprzedają pigułki śmierci kolejnym kobietom na swoim forum internetowym, którym żadne służby się nie interesują. Ich biznes reklamuje Gazeta Wyborcza, opisując pigułkowe morderstwo jako szybki i bezbolesny „zabieg”. Do czego to prowadzi?
Na te kłamstwa nabierają się kolejne kobiety i dochodzi do dramatów takich jak ten:
Rok temu temu na aborcyjnym forum pojawiła się kobieta, która szybko i stanowczo chciała pozbyć się swojego dziecka. O maluszku rozwijającym się w jej łonie pisała: „pasożyt”. Była wdzięczna feministkom, które pomogły jej zamówić pigułki śmierci z zagranicy:
„Hurra!!!! Dziewczyny paczka już jest u mnie :-) jestem mega zadowolona i w wielkim szoku że nawet 7 dni nie czekałam”.
Ich fabryka śmierci działa właśnie tak szybko. Wystarczy się zalogować, wykonać przelew i czekać na przesyłkę. Tak zrobiła ta kobieta. Po połknięciu pigułek napisała:
„Już niedługo będę wolna... nie mogę się doczekać”.
Trucizna zadziałała – pigułki wywołały u niej poród. Ciało 4 miesięcznego dziecka wrzuciła do ubikacji. Feministki gratulowały jej pozbycia się „pasożyta”. Po roku ta sama kobieta wróciła na forum. Tym razem napisała już coś zupełnie innego:
„nie mogę pozbierać się po tym wszystkim co się wydarzyło... :( nadal nie uporządkowałam swojego życia prywatnego ani nie jestem w ciąży, latka lecą a ja załamuje się coraz bardziej... Minął rok od akcji a w głowie i przed oczami obrazy są nadal.... :(„
Zamiast wolności – zniewolenie. Śmierć, cierpienie, wyrzuty sumienia… Zamiast pozbycia się „problemu” - jeszcze większe kłopoty. Bo faktyczne pragnienia tej kobiety były zupełnie inne od tego, na co namówili ją aborcjoniści:
„Chciałabym bardzo teraz być matką (...) Idę na badania bo nie ukrywam że chęć posiadania potomstwa jest silniejsza ode mnie. Nie potrafię sobie tego wybaczyć :(„
Zamiast być szczęśliwą matką tulącą w ramionach swoje maleństwo, jest matką zamordowanego dziecka. Nie ona jedna padła ofiarą aborcyjnej propagandy. Znalazłam w sieci dramatyczne świadectwo kobiety, której nie powiodła się pigułkowa aborcja w domu:
„Tabletki zażyłam w 21 tygodniu ciąży, co zagrażało także mojemu życiu i byłam tego świadoma. Czekałam wyjąc jak bóbr, zaczęły się pojawiać bóle w podbrzuszu, silne wymioty, przerażające drżenie, dygotanie z zimna, gorączka, zimne poty i wszechogarniający nas strach”.
Przestraszona tymi objawami kobieta pojechała do szpitala. Lekarze zaczęli odbierać przedwczesny poród. Wszystko rozegrało się bardzo szybko:
„Kilka minut i ciałko mojego Aniołka było już poza mną, wtedy łzy wyschły, oczy nie miały siły płakać, mózg nie mógł pracować, odpłynęłam, chciałam umrzeć. Najszczerzej, jak nigdy dotąd miałam nadzieję, że i ze mną stanie się coś złego, za karę. Chciałam zamknąć oczy i już nigdy się nie obudzić.”
Pracownicy szpitala nie wiedzieli, że kobieta połknęła pigułki i chciała się pozbyć swojego dziecka. Więc już po wszystkim, działając w dobrej wierze… pokazali jej maluszka:
„Otrząsnęłam się po pytaniu: "Czy chce pani zobaczyć Dzieciątko?"- głosem najczulszym i najłagodniejszym jaki kiedykolwiek przyszło mi słyszeć. "Chcę". Zobaczyłam, dotknęłam, poczułam. Dramat, katorga dla duszy i ciała, rozdzierająca pustka w środku, kołatanie rozdygotanego serca, nieopisane cierpienie, które nie sposób ogarnąć myślami.”
Takich historii jest znacznie więcej. Każdego dnia jesteśmy świadkami nowych morderstw. Ludzkimi tragediami, które relacjonowane są na żywo w internecie, nie interesują się politycy, urzędnicy i służby. Aborcjoniści korzystają z tej sytuacji.
Chwalą się rozwojem swojej akcji i szukają nowych „klientek”. Sprzyjają im proaborcyjne media, które reklamują ich inicjatywę.  A co teraz będą chcieli zrobić?
Jedna z czołowych aborcjonistek, która prowadzi śmiercionośne forum, pisze książkę o „dobrodziejstwie aborcji” i o tym jak aborcja „pozytywnie zmienia kobiety”! To wszystko w sytuacji, gdy na jej własnej stronie kobiety piszą jak bardzo żałują aborcji i jak wielki koszmar przeżywają z jej powodu!
Taką książkę z pewnością będzie promować Gazeta Wyborcza i podobne jej media. Sprzedawcy aborcyjnych pigułek już pewnie zacierają ręce na myśl o kolejnych kobietach, które dadzą się na to nabrać.
Trzeba zatrzymać to barbarzyństwo!


FUNDACJA PRO-PRAWO DO ŻYCIA

20 kwietnia 2018

Komisja Rady Warszawy przeciw obniżeniu ceny karty warszawiaka

Ceny biletów okresowych dla osób rozliczających podatek dochodowy od osób fizycznych w Warszawie zostaną na tym samym poziomie i nie zostaną obniżone - takie stanowisko przyjęła komisja Infrastruktury i Inwestycji Rady M.St. Warszawy w dnu 17/04/2018 r.

Z petycją w tej sprawie wystąpiło Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, które wskazywało, iż ulga z tytułu karty warszawiaka jest zbyt niska by skłonić do płacenia podatku PIT w Warszawie. W przypadku 90-dniowego biletu ulga wynosi 30 zł czyli w skali roku 120 zł  (60 złotych w przypadku uprawnienia do 50% zniżki). Nie jest to kwota wystarczająco motywacyjna i dlatego Stowarzyszenie proponowało zwiększenie zniżki np. 4-krotnie. Wówczas 90 dniowy bilet warszawiaka kosztowałby 160 zł (80 zł w przypadku 50% zniżki), a w skali roku byłaby to oszczędność rzędu 480 złotych.

Przypomnijmy, iż Urząd Miasta Stołecznego Warszawy reklamuje na swojej stronie internetowej kartę warszawiaka m.in. tym, że - to też forma zachęty do płacenia podatków w stolicy dla wszystkich tych osób, które jeszcze tego nie robią, a tutaj mieszkają, czasami od wielu lat. Takich osób może być nawet kilkaset tysięcy, a od jednej osoby płacącej podatek do kasy miasta wpływa średnio 3,1 tys. zł

Prezydent Miasta jednak negatywnie ocenił propozycję Stowarzyszenia, wskazując na rzekome koszty proponowanego rozwiązania. Tymczasem większa ulga mogłaby skłonić przyjezdnych zamieszkałych w Warszawie do płacenia podatku PIT w Warszawie, a tym samym ewentualne koszty z tego tytułu mogłyby zostać skompensowane. Przeciw temu rozwiązaniu byli też członkowie komisji - radni Platformy Obywatelskiej. Natomiast radny Terlecki (PIS) opowiadał się za darmową komunikację dla osób płacących podatek PIT w Warszawie

Matematyka głosów była jednak nieubłagana. Za odrzuceniem petycji głosowało 7 radnych (PO) a przeciw było 4 (PIS). Teraz ostateczną decyzję podejmie Rada Warszawy, 

19 kwietnia 2018

Senacka komisja nie podejmie się zniesienia wieczystego użytkowania

Senatorowie z Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji odrzucili petycję Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE zawierający projekt ustawy ws. zniesienia wieczystego użytkowania. 

Projekt przewidywał zniesienie wieczystego użytkowania z zachowaniem ważności dotychczasowych umów do końca okresu umownego z możliwością wcześniejszego wykupu nieruchomości (z możliwością rozłożenia na 20 lat). W przypadku nieruchomości mieszkaniowych przekształcenie miało nastąpić z urzędu i nieodpłatnie w przypadku osób fizycznych, pod warunkiem zameldowania w tych nieruchomościach, a w pozostałych przypadkach odpłatnie według równowartości 20 opłat rocznych (organ właściwy mógłby jednak udzielić bonifikaty).

Projekt skrytykowali urzędnicy ministerstwa inwestycji i rozwoju, którzy stwierdzili że nie wyczerpuje on kompleksowości zagadnienia m.in. abstrahuje od spraw wieczysto-księgowych (nota bene dotychczasowa ustawa o przekształceniu wieczystego użytkowania  w prawo własności również nie zawiera przepisów w tej materii). Urzędnicy zapewnili że ich projekt ws. przekształcenia nieruchomości mieszkaniowych jest kompleksowy i trwają intensywne prace, które zbliżają się ku końcowi, a następnie będą prace nad definitywnym zniesieniem wieczystego. Takie zapewnienia urzędnicy udzielali już rok temu, co wytknął Daniel Alain Korona prezes Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE. Ponadto zauważył, że rząd konsultuje projekt ze stroną samorządową, ale nie z przedstawicielami użytkowników wieczystych.

Senatorowie jednak uznali, że materia jest zbyt złożona i nie byliby w stanie opracować właściwego projektu. Odrzucono zatem petycję (4 za odrzuceniem przy 2 wstrzymujących się), z tym że w ciągu pół roku komisja zwróci się do Ministerstwa o informację nt. dalszych losów ustawowego przekształcenia wieczystego użytkowania.

Słowem powtórka z ubiegłorocznej rozrywki, a użytkownicy wieczyści wciąż muszą płacić wysoki haracz na rzecz urzędniczych darmozjadów.



PO odmawia darmowej komunikacji dla działaczy nielegalnych organizacji z czasów PRL w stolicy

Wrocław, Kraków, Poznań, Lublin, Wałbrzych - wymieniał na Komisji Infrastruktury i Inwestycji Rady Miasta Stołecznego Warszawa w dniu 17/04/2018 dr Daniel Alain Korona prezes Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89, kolejne miasta w których przyznano darmową komunikację miejską bądź działaczom opozycji antykomunistycznej bądź świadczącym pracę w organizacjach związkowych i politycznych nielegalnych w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 r. (tzw. świadczących).Ale na nic się zdało, komisja 7 głosami (PO) przeciw 4 (PIS) odrzuciła petycję Stowarzyszenia dot. darmowej komunikacji dla świadczących, zameldowanych w Warszawie.

W stolicy działacze opozycji komunistycznej i świadczący w nielegalnych organizacjach mają prawo do ulgowej 50% komunikacji miejskiej. Jednakże zaraz po wejściu w życie ulgi, ZTM poinformował błędnie, że "świadczący" mają prawo do darmowej komunikacji. Od tego momentu Stowarzyszenie złożyło już kilkakrotnie propozycje darmowej komunikacji dla świadczących, wskazując na decyzje innych miast oraz że w skali Warszawy dotyczyć to będzie zaledwie kilkudziesięciu osób (zatem finansowo nieistotne). W grudniu ubr zaproponowało darmową komunikację dla tych zamieszkałych w Warszawie, a wobec negatywnego stanowiska Prezydenta Miasta stwierdzającego, że Zarząd Transportu Miejskiego nie dysponuje możliwością weryfikowania miejsca zamieszkania pasażerów zamieszkałych w Warszawie, a posiada jedynie dostęp do bazy CRBDEL o zameldowaniu i wymeldowaniu mieszkańców Warszawy, zmodyfikowało swój wniosek dla tych zameldowanych (a nie zamieszkałych). Jednak i tym razem Prezydent Miasta odniósł się negatywnie, gdyż zgodnie z wyrokiem NSA z 2014 roku - jednostka samorządowa nie może różnicować na tych zameldowanych i tych, którzy nie mają tego przymiotu. 

Zatem nie dla zamieszkałych bo nie wiadomo jak ich zweryfikować, nie dla zameldowanych (bo miałoby to charakter dyskryminacyjny), innymi słowy każdy pretekst jest dobry dla odrzucenia uprawnienia dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL - i to w setną rocznicę niepodległości.


18 kwietnia 2018

Urząd Dzielnicy Ochota nakłania do sprzeciwu ws. przekształcenia wieczystego użytkowania?

A miało być tak pięknie. W dniu 8 czerwca 2017 r. Rada m.st. Warszawy podjęła Uchwałę nr L/1217/2017 w sprawie określenia warunków udzielania bonifikat i wysokości stawek procentowych od opłat za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości dla osób fizycznych i spółdzielni mieszkaniowych. Bonifikaty miały wynieść 95% opłaty przekształceniowej, cieszyli się mieszkańcy, wielu uwierzyło i złożyło wnioski przekształceniowe. Niestety nasze obawy co do pozorności tej uchwały się w dużej mierze potwierdziły, zważywszy na brak sporządzonych operatów szacunkowych ważnych na dzień złożenia wniosku, toczące się postępowania spadkowe itp.

Jednakże nawet my nie spodziewaliśmy się, aż takiego cwaniactwa ze strony urzędników Miasta. O co chodzi, o pisma przesyłane do mieszkańców, napisane w ten sposób by skłonić do sprzeciwu wobec przekształcenia użytkowania wieczystego. A oto przykład

W miesiącach sierpień - listopad 2017 r. właściciele wyodrębnionych z budynków przy ul. S. Baleya 4, 6, 8, 10, 12, 14 lokali złożyli wnioski o przekształcenie prawa współużytkowania wieczystego w prawo współwłasności ww. nieruchomości. Otóż w piśmie przesłanym mieszkańcom tych nieruchomości (UD-V-WND.6826.14.2018.MWN), Urząd Dzielnicy Ochota najpierw cytuje przepisy związane z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. a następnie niedwuznacznie nakłania do złożenia sprzeciwu.

W niniejszej sprawie został spełniony warunek wynikający z art. 2 ust. 2 zdanie pierwsze ustawy o przekształceniu, ponieważ z wnioskami o przekształcenie wystąpili współużytkownicy wieczyści, których suma udziałów w użytkowaniu wieczystym wynosi ponad połowę. Zostało zatem wszczęte postępowanie o przekształcenie nieruchomości. Zgodnie z art. 2 ust. 2 ustawy o przekształceniu, możecie Państwo złożyć sprzeciw wobec złożonych wniosków o przekształcenie. W przypadku złożenia sprzeciwu postępowanie o przekształcenie zostanie zawieszone. Wtedy współużytkownicy wieczyści, którzy złożyli wnioski o przekształcenie są uprawnieni do wystąpienia o stosowne rozstrzygnięcie do sądu powszechnego, który wyda orzeczenie w trybie art. 199 kodeksu cywilnego mając na względzie cel zamierzonej czynności oraz interesy wszystkich współużytkowników wieczystych. Sąd może wydać zgodę zastępczą za osoby, które zgłosiły sprzeciw co do złożonego wniosku o przekształcenie, a przy rozstrzyganiu sprawy będzie rozważał interesy wszystkich współużytkowników wieczystych, w szczególności kwestie odpłatności za przekształcenie.
Jak na razie normalna informacja prawna.

Ponieważ nie spełniacie Państwo warunku zawartego w art. 1 ust. 1a ustawy o przekształceniu, dlatego udziały w użytkowaniu wieczystym przedmiotowego gruntu związane z własnością Państwa lokali mogą zostać przekształcone tylko odpłatnie... Opłatę za przekształcenie stanowi różnica pomiędzy wartością prawa własności a wartością prawa użytkowania wieczystego danej nieruchomości. Wartość prawa własności i wartość prawa użytkowania wieczystego ustala rzeczoznawca majątkowy w operacie szacunkowym. Stosownie do art. 4 ust. 1 w związku z ust. 6 ustawy o przekształceniu wierzytelność z tytułu opłaty za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości podlega zabezpieczeniu hipoteką przymusową na nieruchomości objętej przekształceniem. W przypadku przekształcenia udziału w prawie użytkowania wieczystego nieruchomości, związanego z odrębną własnością lokalu, hipoteka przymusowa obciąża nieruchomość lokalową osoby na rzecz której nastąpiło przekształcenie. Podstawą wpisu hipoteki jest ostateczna decyzja o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości.
Hipoteka - użytkownik się już niepokoi

Stosownie do § 3 uchwały bonifikaty udziela się na wniosek użytkownika wieczystego. Natomiast § 4 uchwały mówi, że bonifikata zostanie udzielona, jeżeli użytkownik wieczysty w chwili wydania decyzji nie zalega ze zobowiązaniami wobec m.st. Warszawy związanymi z prawem użytkowania wieczystego nieruchomości stanowiącej przedmiot przekształcenia.

Teraz będzie ciekawie:
Opłata (bez bonifikaty) za przekształcenie udziału w prawie współużytkowania wieczystego w udział w prawie współwłasności przedmiotowej nieruchomości związanego z własnością poszczególnego wyodrębnionego lokalu mieszkalnego może wynosić od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych (dokładna kwota opłaty za przekształcenie będzie znana dopiero po sporządzeniu przez rzeczoznawcę majątkowego operatu szacunkowego określającego tą opłatę).
Kilkadziesiąt tysięcy złotych - czyżby kwota miała przerazić?

Jeżeli nie jesteście Państwo zainteresowani przekształceniem na ww. warunkach - proszę o złożenie w tej sprawie sprzeciwu co do złożonych wniosków o przekształcenie w ciągu 14 dni od dnia otrzymania niniejszego pisma. W sytuacji, gdy nie złożycie Państwo takiego sprzeciwu wydana zostanie decyzja o przekształceniu przedmiotowej nieruchomości w której m.in. zostanie ustalona opłata za przekształcenie przysługującego Państwu udziału w użytkowaniu wieczystym bez zastosowania bonifikaty. Opłatę tą będzie należało wpłacić w ciągu 14 dni do dnia otrzymania decyzji o przekształceniu. W przypadku nie uiszczenia opłaty w terminie będą miały zastosowanie przepisy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.
Brak sprzeciwu zatem ma sugerować konieczność opłaty kilkudziesięciu tysięcy złotych i to w terminie 14 dni, pod rygorem egzekucji komorniczej. Ani słowa, że taka sytuacja ma miejsce wyłącznie w sytuacji, w której nie zostanie złożony wniosek o bonifikatę (albowiem bonifikata jest na wniosek a nie z urzędu).

Ten sposób "informowania" jest niedopuszczalny - uważa dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE - jest to o tyle bzdurne, że i tak wskazane postępowanie będzie musiało być zawieszone, w związku z 6 postępowaniami spadkowymi. To tylko potwierdza naszą tezę, iż przekształcenia powinny być z urzędu na mocy ustawy i bezpłatnie (lub co najwyżej z symboliczną opłatą).

Dziś w całej Polsce etapy diecezjalne 22. Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej

Dzisiaj na poziomie każdej z polskich diecezji rozstrzygają się etapy diecezjalne XXII Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej. Biorą w nich udział zwycięzcy wcześniejszych eliminacji, które odbyły się na poziomie szkół. Co roku w konkursie biblijnym organizowanym przez Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” uczestniczy prawie 30 tys. uczniów z 1,5 tys. placówek ponadgimnazjalnych w całej Polsce.

W etapach diecezjalnych konkursu biblijnego biorą udział reprezentanci szkół ponadgimnazjalnych, w których wcześniej, 13 marca br., zostały przeprowadzone etapy szkolne. Na ich podstawie wyłoniono troje najlepszych przedstawicieli każdej placówki, którzy spotykają się na szczeblach swoich diecezji, by rywalizować o awans do finału i zdobyć indeksy na wyższe uczelnie oraz zagraniczne pielgrzymki, będące nagrodami głównymi.

Na formułę tego etapu składa się część pisemna i ustna. Najpierw uczestnicy przystąpią do testu składającego się z 45 pytań. Zagadnienia będą dotyczyły tegorocznego zakresu merytorycznego, czyli: Księgi Psalmów oraz Listów Św. Pawła – do Galatów i do Efezjan, wraz z wprowadzeniami, przypisami i komentarzami oraz słownikiem. Na rozwiązanie całości młodzi bibliści będą mieli 45 minut. Arkusz pytań jest jednolity dla wszystkich diecezji, podobnie jak system oceny – opracowany wcześniej przez specjalnie powołaną komisję pod kierunkiem biblisty ks. prof. dr. hab. Mirosława Wróbla (KUL).

Nad przebiegiem etapów w poszczególnych diecezjach czuwają koordynatorzy z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”. Ich troską jest nie tylko prawidłowe przeprowadzenie eliminacji, ale również zadbanie, by młodzi przy tej okazji mogli doświadczyć spotkania z żywym Słowem, którym jest Chrystus. Dlatego tej części Konkursu towarzyszą Msze święte czy nabożeństwa Słowa Bożego. Etapom diecezjalnym patronują pasterze poszczególnych diecezji, zaś cały konkurs otoczyli swoim błogosławieństwem prymas Polski abp Wojciech Polak i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

Jedną z form nagród dla trojga najlepszych z każdej diecezji jest możliwość bezpłatnego udziału, wraz ze swymi katechetami, w dwudniowym XI Ogólnopolskim Spotkaniu Młodych z Biblią na Jasnej Górze. Tegoroczny zjazd odbędzie się 10-11 maja br., a jego tematyka będzie stanowiła przygotowanie do finału Konkursu.

Finał 22. konkursu biblijnego odbędzie się 4-5 czerwca br. w Niepokalanowie. Najlepsi mają szansę na zdobycie indeksów uprawniających do podjęcia studiów w wielu renomowanych uczelniach wyższych, bez egzaminów wstępnych, na kilkunastu kierunkach, takich jak: teologia i filozofia, ale również politologia, dziennikarstwo, socjologia czy italianistyka. Laureaci wraz z katechetami udadzą się także na zagraniczne pielgrzymki.

Marcin Kluczyński

17 kwietnia 2018

Trybunał Sprawiedliwości UE objął kornika drukarza ochroną w Puszczy Białowieskiej

Kornik drukarz to owad z rodziny chrząszczy, dawniej klasyfikowany w rodzinie kornikowatych. Na dzień dzisiejszy biolodzy zaliczają kornika drukarza do rodziny ryjkowcowatych... Żywi się głównie drewnem z żywych drzew. W największym stopniu niszczy on łyko drzewa... Kornik drukarz to jeden z najgroźniejszych szkodników upraw leśnych. Ma liczną populację i jest bardzo żarłoczny przez co powoduje on duże szkody zarówno w korze jak i łyku drewna. Pomimo swoich niewielkich rozmiarów szkodnik ten może doprowadzić nawet do wymarcia całego lasu. Przy ogromnej ilości owadów zaatakowane drzewo nie ma szans na przeżycie... Najskuteczniejszą metodą walki ze szkodnikiem jest wycinka i wywiezienie chorych drzew z lasu (carsekt.pl/baza-wiedzy/kornik-drukarz).

Ten szkodnik zaatakował puszczę białowieską. Brak szybkiej i właściwej reakcji spowodowało, iż doszło do masowego zarażenia. Gdy wreszcie Ministerstwo Ochrony Środowiska (pod rządami ministra Szyszki) i Lasy Państwowe zareagowały tworzeniem korytarzy ochronnych czyli masową wycinkę chorych i osłabionych drzew, decyzje te do Trybunału Sprawiedliwości UE zaskarżyła Komisja Europejska (wsparta przez środowiska totalnej opozycji). 

Po 2 latach sporów Trybunał wydał orzeczenie, w którym przyznał rację Komisji stwierdzając, że Polska naruszyła 2 dyrektywy: siedliskową i ptasią. Trybunał wskazał, że wycinki nie mogą być uzasadnione bezprecedensową gradacją kornika drukarzaJak widać w Trybunale Sprawiedliwości UE ideologia przeważyła nad zdrowym rozsądkiem. 

Orzeczenie nie wiąże się z karami finansowymi, bo Polska wycofała ciężki sprzęt i zaprzestała wycinki. Teraz leśnicy usuwają tylko martwe drzewa zagrażające zdrowiu i życiu ludzkiemu. 

Niestety, polski rząd zapowiedział respektowanie orzeczenia Trybunału, co oznacza, że jeżeli dotychczasowa wycinka była niewystarczająca lub na nowo doszłoby do masowego ataku kornika drukarza, nastąpi wówczas dalsze zniszczenie puszczy przez tego owada.

15 kwietnia 2018

Seksedukatorzy pozywają rodziców


Jak informuje Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris - „Gazeta Wyborcza” oraz internetowy portal LGBT zachęcają do zbiórki pieniędzy na pozew przeciwko organizacji rodzin wielodzietnych, która skutecznie sprzeciwiła się szkodliwej działalności seksedukatorów w polskich szkołach. Zbiórkę pieniędzy prowadzą Fundacja na Rzecz Różnorodności Społecznej, Kampania Przeciw Homofobii i Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej. Razem z nimi pozew przeciwko rodzinom wielodzietnym złożyć chce Małgorzata Fuszara, była pełnomocnik w rządzie PO-PSL, odpowiedzialna za wdrożenie genderowej konwencji przemocowej, oraz Marta Konarzewska, nauczycielka i homoseksualna celebrytka, autorka broszury „Warsztaty anty-homo i antytransfobiczne”, uczestniczka akcji „Szturm na Szkoły”, w 2015 r. usunięta z Parady Równości za obsceniczność.

Uderz w stół, a nożyce się odezwą
W 2016 r. Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza wysłało list do dyrektorów szkół i ministra edukacji, wyrażający rodzicielską opinię o deprawacyjnym charakterze zajęć z edukacji seksualnej – tzw. warsztatów antydyskryminacyjnych i „kodeksu równego traktowania”. Pismo uzupełniało słynne zdjęcie obnażonej podczas Parady Równości Marty Konarzewskiej.
Od tego czasu minęły dwa lata. Seksedukatorzy kilka razy próbowali zmusić odważne rodziny wielodzietne, żeby przestały ostrzegać przed deprawacyjnymi zajęciami w szkołach, ale pomoc prawników Ordo Iuris powstrzymywała ich przed rozpoczęciem kosztownego procesu sądowego.
Dopiero kampania „Chrońmy Dzieci!” uświadomiła tysiącom rodziców prawdziwą treść zajęć prowadzonych przez niektóre organizacje pozarządowe. Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało na swoich stronach raport Ordo Iuris oraz usunęło niebezpieczne przepisy z rozporządzenia określającego program szkolny.

Uderzyć w dzieci i zniszczyć rodzinę
Środowiska promujące rozwiązły i homoseksualny styl życia działają według długofalowego planu. Teraz wiedzą, że muszą zniszczyć wszystkich, którzy bronią najmłodszych przed demoralizacją i stoją na straży prawa rodziców do wychowania własnych dzieci.
Słusznie obawiając się wystąpienia na drogę procesową przeciwko prawnikom z Ordo Iuris, za cel wybrali sobie stowarzyszenie rodzin wielodzietnych…

Staniemy w obronie rodzin i dzieci
Nie mamy wątpliwości, że to dopiero początek. Przegrywając walkę o szkoły, lobby seksedukatorów uderzy z ogromną mocą w organizacje prorodzinne, rodziny wielodzietne i każdego, kto będzie mówił prawdę o skali deprawacji… Organizacje seksedukatorów oraz lobbyści homoseksualni już chwalą się, że ich zbiórka na koszty procesów przyniosła ponad 15 000 zł. Mają też wsparcie „Gazety Wyborczej”, organizacji LGBT i sieci międzynarodowych powiązań.


Ordo Iuris deklaruje, że: Nikogo nie pozostawimy bez pomocy! Obronimy nie tylko pozwane rodziny wielodzietne, ale każdego, kto przeciwstawia się atakom promotorów wulgarnej edukacji seksualnej – i by móc zrealizować tą obietnicę, apeluję o wpłaty, bo to wiąże się z kosztami.

13 kwietnia 2018

Do ugody nie doszło, ale sprawa się zakończy

Jak informowaliśmy - Daniel Alain Korona został zawezwany do próby ugodowej przez Elewarr sp. z o.o. na ponad 3,5 tys. złotych z tytułu rzekomo nienależnego wynagrodzenia za okres maj - lipiec 2007 r., kiedy to pełnił funkcję w radzie nadzorczej spółki, gdyż w ocenie obecnego zarządu spółki Elewarr, spółka była podmiotem objętym tzw. ustawą kominową, a Daniel jako przewodniczący Rady otrzymywał nieco wyższe wynagrodzenie niż przewidziana w ustawie kominowej. W 2007 roku jednak przyjmowano że spółka jako własność ARR nie podlega ustawy kominowej. Zresztą ówczesne zasady wynagradzania odbiegały nieznacznie od zapisów ustawy. 

Wniosek Elewarru był o tyle kontrowersyjny, że to właśnie Daniel Alain Korona jako pierwszy w 2008 roku ujawnił patologie w spółce za czasów Śmietanki.

Do ugody nie doszło, na rozprawie nikt ze spółki się nie zjawił, sąd mógł stwierdzić tylko brak ugody. Sprawa prawdopodobnie się na tym zakończy, wszak wydaje się iż niezależnie od zasadności/niezasadności roszczenia, nastąpiło przedawnienie.

12 kwietnia 2018

Dlaczego PO chce zabudować Park Szymańskiego?

Nie będzie rezolucji Rady Dzielnicy Woli wzywającej do zaniechania projektu budowy Wolskiego Centrum Kultury w Parku im. E. Szymańskiego. 11 kwietnia Komisja Statutowa i Inicjatyw Mieszkańców odrzuciła petycję Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE w tej sprawie.

Przedstawiciele władz miasta wskazywali, że pierwotna lokalizacja przy ul. Sokołowskiej w związku z roszczeniami reprywatyzacyjnymi do części nie spełniała wymogów, i stąd decyzja o lokalizacji WCK w Parku.  Przedstawiciele Stop Zabudowie Parku Szymańskiego i Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE upominali się o konsultacje społeczne (których w sprawie nie było) i wskazywali, że były inne lokalizacje, które można było wziąć pod uwagę np. Solidarności 145 na przeciw Urzędu Dzielnicy Wola, Wronia 50-52, Żelazna 66, Waliców/Grzybowska (a których nie rozważono).  Ostatecznie nie wyjaśniono dlaczego nie WCK ma być w tej a nie innej lokalizacji.

Przewodnicząca Komisji Bożena Krupińska (PO) zaproponowała odrzucenie petycji i tak też się stało: 2 za wnioskiem, 1 przeciw, 1 wstrzymujący się.

Wcześniej Zarząd Dzielnicy Wola (PO) negatywnie odniósł się do innej petycji Stowarzyszenia  Interesu Społecznego WIECZYSTE przekazanej przez Radę Warszawy do Prezydenta Miasta, a następnie do Zarządu Dzielnicy ws. uchylenia uchwały  Rady Miasta st. Warszawy nr XIII/245/2015 z dnia 25.06.2015 w części dotyczącej załącznika nr 15 do w/w uchwały: WYDATKI MAJĄTKOWE M. ST. WARSZAWY NA 2015 ROK - SPIS ZADAŃ INWESTYCYJNYCH WOLA Dział 921, Rozdział 92109 (dotyczący zmiany lokalizacji budowy siedziby Wolskiego Centrum Kultury i Ośrodka Pomocy Społecznej z ul. Sokołowskiej 10 na ul. Elekcyjną w parku im. E. Szymańskiego)

Jak widać decydentom z Platformy Obywatelskiej bardzo zależy na tej inwestycji w Parku. Pytanie - czemu? Jakie interesy za tym stoją? Kto będzie beneficjentem tej inwestycji (za ponad 15 mln zł), czyli kto będzie wykonawcą. Dlaczego chce się zabudować część Parku, .... Parku który ma znaczenie historyczne (to m.in. na terenie obecnego Parku Hitlerowcy 5 i 8 sierpnia 1944 r. zamordowali ponad 4 tys. mieszkańców warszawskiej Woli, o czym przypomina kamień pamiątkowy), przyrodnicze,, rekreacyjne (tereny koszykówki)?

Mimo niepowodzenia na komisji rady dzielnicy, stowarzyszenia miejskie nie zamierzają składać broni i podejmują kolejne działania. Już osiągnęły sukces, w związku z protestami, sprawa budowy jest na razie wstrzymana.

Pozostaje jednak pytanie - dlaczego PO chce zabudować Park Szymańskiego?



zob też:

http://serwis21.blogspot.com/2018/02/kontrola-wojewody-mazowieckiego-ws.html
http://serwis21.blogspot.com/2018/02/pozwolenie-na-budowe-wolskiego-centrum.html
http://serwis21.blogspot.com/2018/01/wieczyste-wzywa-rade-warszawy-do.html
http://serwis21.blogspot.com/2017/12/sprawa-zabudowy-parku-szymanskiego.html

11 kwietnia 2018

Zamiast się zajmować się świadczeniem najlepszych usług medycznych, Dyrekcja Szpitala Bielańskiego ściga antyaborcyjnego działacza

Antyaborcyjne kampanie drażnią lewaków i "politycznie poprawnych" wszelkiej maści, a skoro są wobec argumentów i przekazanego obrazu bezradni, próbują zatem zastraszyć i doprowadzić do uwięzienia antyaborcyjnych działaczy.

Jak informuje Fundacja Pro Prawo do Życia - założycielowi Fundacji, Mariuszowi Dzierżawskiemu, grozi więzienie. Akt oskarżenia skierowała przeciwko niemu dyrekcja Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Wie Pan co tak rozwścieczyło tych aborcjonistów? Samochód z antyaborcyjnymi plakatami, który zaparkowaliśmy przed wejściem do tej placówki. Informuje on wszystkich pacjentów i przechodniów, że Szpital Bielański to rzeźnia numer 2 w Polsce, w której zabija się rocznie ponad 100 dzieci... zwolennicy mordowania zdewastowali auto. Dzięki wsparciu Darczyńców, udało nam się szybko zebrać odpowiednie środki na remont samochodu i dalej będzie on stał pod Szpitalem Bielańskim. Tego aborcjoniści nie wytrzymali.

Mariusz Dzierżawski został oskarżony o „poniżanie” szpitala i narażanie go na „utratę zaufania społecznego” za pomocą plakatów umieszczonych na samochodzie. Grozi mu za to nawet do roku więzienia. Ale to jeszcze nie wszystko. Drugie postępowanie sądowe przeciwko niemu rozpoczęło się niedawno w Rzeszowie. Działacze proaborcyjnej partii Razem pozwali Mariusza Dzierżawskiego za antyaborcyjne billboardy, które wywiesiliśmy w tym mieście. W imieniu Fundacji będzie odpowiadał za wywołanie „zgorszenia w miejscu publicznym”.

Procesy Mariusza Dzierżawskiego przypominają sprawę Mary Wagner, która w więzieniu spędziła już kilka lat. Aborcjoniści prześladują ją tylko dlatego, że namawia kobiety aby nie mordowały swoich dzieci.