27 marca 2017

Poselskie głosy o zniesienie zmiany czasu

Aż 78% osób uczestniczących w sondzie radiowej Trójki podczas audycji "Za, a nawet sprzeciw" opowiedziało się przeciw zmianie czasu. Jedynie 22% chciało utrzymania obecnego systemu.

Na pytanie czy powinniśmy zmieniać czas z letniego na zimowy, w badaniu opublikowanym przez twojapogoda.pl (przy 586 głosach) tylko 21% opowiada się za, a 72% przeciw. Z kolei za zmianą z zimowego na letni jest 48% osób, a przeciw 46% (przy 509 głosach). Jak widać społeczeństwo jest zdecydowanie przeciw zmianie czasu, natomiast jest bardziej podzielone w kwestii czy obowiązujący przez cały rok powinien być czas letni czy też czas zimowy. Większość zdaje się popierać letni.

Od 2015 roku za zniesieniem zmiany czasu występuje Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, który składa petycje do Sejmu, Senatu, Rządu, Prezydenta i nie zraża się odmową, czego dowodem jest kolejna tegoroczna petycja o zniesienie ubiegłorocznego rozporządzenia ws. zmiany czasu na lata 2017-2021. 
http://serwis21.blogspot.com/2017/03/morawiecki-rozstrzygnie-wniosek-ws.html

Działania Stowarzyszenia przynoszą skutek, albowiem o zniesieniu zmiany czasu się rozmawia publicznie. Kolejni posłowie popierają żądanie zmiany czasu. Interpelacje w ubr. składali poseł Daniel Milewski (PIS), Robert Winnicki (Ruch Narodowy), posłanki Krystyna Sibińska i Maria Małgorzata Janyska (PO). Teraz poseł Jakub Kulesza (Kukiz'15) zapowiedział inicjatywę w tej sprawie.

Rezygnację ze zmiany czasu rozważają także Węgry Orbana, przy czym chcą pozostać już na stałe przy czasie letnim (GMT+2) i podobno chcą to zaproponować także innym krajom grupy Wyszechradzkiej. Wprawdzie czas zimowy jest naturalny, ale możemy równie dobrze przyjąć czas letni przez cały rok. Trzeba wreszcie zrezygnować ze zmian czasu co pół roku - stwierdza Dr Daniel Alain Korona, ze Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE.

Czyżby zatem miałby nadejść kres tego urzędniczego absurdu, jakim jest zmiana czasu z zimowego na letni, i  z letniego na zimowy.

Europejski Trybunał Praw Człowieka będzie karał finansowo za nieprzyjmowanie islamskich imigrantów

Za nie przyjmowanie islamskich imigrantów, kraje Europy Wschodniej mogą zostać ukarane finansowo przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Jak informuje prawy.pl Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że Węgry pogwałciły Europejską Konwencję Praw Człowieka poprzez zatrzymanie dwóch ubiegających się o azyl w strefie tranzytowej Roszke w pobliżu południowej granicy kraju latem 2015 roku, a odesłanie ich z powrotem do Serbii, skąd przybyli jest narażeniem ich na nieludzkie traktowanie w greckich centrach dla uchodźców. Na tej podstawie ETPC skazał Węgry na ponad 18,7 tys. euro odszkodowania dla każdego z tych imigrantów, koszty procesu, a także na opłacenie kosztów Komitetu Helsińskiego (czyli podmiotu G. Sorosa).

Zagrożenie jest realne i podobne procesy mogą zostać uruchomione w przyszłości wobec Polski. Przypomnijmy, że ETPC skazał już niegdyś Polskę na wysokie odszkodowanie (prawie milion złotych) dla 2 islamskich terrorystów za rzekome tortury w tajnych bazach CIA w Starych Kiejkutach. Pieniądze zostały wypłacone i nie wykluczone, iż posłużyły do finansowania innych działań terrorystycznych. 

W ubr. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE wystąpiło o uruchomienie procedury wyjścia z Rady Europy (w ramach tej instytucji działa ETPC). MSZ wówczas odmówił. 

Jeszcze nie jest za późno. Wystąpienie z Rady Europy pozwoli uniknąć nam tych potencjalnych odszkodowań za nieprzyjmowanie islamskich imigrantów.

PIS nadal na sondażowym prowadzeniu

Wielokrotnie wskazywaliśmy jak ostrożnie należy podchodzić do ogłaszanych wyników sondażowych. W ostatnim czasie (prawdopodobnie w związku z zapowiadanym wnioskiem PO o wotum nieufności dla rządu) przeprowadzono kilka sondaży mających wykazać, że PIS spada, a PO dogania partię rządzącą. Co warto zauważyć zleceniodawcy tych sondaży Gazeta Wyborcza, Oko-Press, Rzeczpospolita dali się poznać jako media zaangażowane w walce z rządem.

Jednak by ukazać manipulację sondażową weźmiemy 2 sondaże przeprowadzone przez Kantar TNS. W sondażu z 24 marca dla GW ujawniono następujące wyniki: PIS 27% (-2), PO 24% (+10), Kukiz'15 11% (bz) i Nowoczesna 8% (-11). Poprzedni sondaż Kantar przeprowadzał 15 marca (ale nie było to zlecenie GW). Ujawniono zupełnie inne wyniki, niż wynikało to by z rzekomych różnic PIS 35%, PO 21%, Kukiz 8%, Nowoczesna 8%. Każdy matematyk stwierdzi, ze te dane są delikatnie mówiąc niespójne. Na podstawie opublikowanych sondaży jedynie co można stwierdzić, iż PIS lekko osłabł, natomiast Platforma Obywatelska żywi się kosztem Nowoczesnej.

Co ciekawe w sondach internetowych wygrywa zdecydowanie Prawo i Sprawiedliwość. Nieźle musieli zdziwić się w redakcji Newsweeka, skoro w twitterowej sondzie PIS uzyskał 60%, PO 23%, Kukiz 9% a Nowoczesna 8% (przy 7783 głosach). W sondzie internetowej Serwis21 (przy 228 głosach), wygrał PIS z wynikiem 48,7% przed PO 16,7%, Kukiz 9,2%, Nowoczesna 5,7%, Wolność 5,3%, SLD 3,1%, Ruch Narodowy 2,2%, Razem 1,3%, PSL 0%. Ponad 7,8% respondentów wskazało chęć głosowania na inne ugrupowania

26 marca 2017

4 nowości w Księgarni ANTYK



Jerzy C. Malinowski
Wywiad i kontrwywiad siatki cywilnej Okręgu Lubelskiego WiN 1945-1947 w walce o Niepodległość Polski z rosjo-sowieckim okupantem ludobójczym. Studium organizacji i działalności.
Książka lokuje się na pograniczu historiografii i politologii. Prezentowane opracowanie jest skrupulatnym opisem struktury i działalności wywiadu i kontrwywiadu Okręgu Lubelskiego WiN w latach 1945-1947. Ta konspiracyjna struktura obejmowała teren nieco większy niż ówczesne województwo lubelskie. Do tej pory nie ma publikacji, w której tytułowe zagadnienie zostałoby omówione tak dociekliwie i dogłębnie jak w prezentowanej książce. Właściwą narrację poprzedza krótki wstęp charakteryzujący powojenną politykę okupacyjno-ludobójczą Rosji sowieckiej w zajętej Polsce oraz skalę walki i oporu Polaków. Potem następuje omówienie struktury organizacyjnej wywiadu Okręgu Lubelskiego WiN w latach 1945-1947. W drugiej połowie opracowania przedstawione zostały efekty jego pracy. Tutaj "oczami" wywiadu WiN czytelnik zapoznaje się z różnymi aspektami  nowej rzeczywistości  rosjo-komunistycznej, jaką Moskale narzucili Polsce i Lubelszczyźnie. Autor stwierdza przy tym, że sprawozdania wywiadowcze WiN (niezwykle bogate informacyjnie i rzetelnie sporządzane) są gorzej traktowane przez różnych badaczy niż archiwalia wytworzone przez ówczesnego okupanta rosjo-sowieckiego i jego polskojęzyczne ekspozytury.



II.


Stanisław Krajski
Fatima i masoneria - czy Trzecia Tajemnica Fatimska wypełni się w 2017 r. czy później?



Nowa interpretacja wizji przedstawionej w Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej
W jaki sposób wyznawcy islamu rozumieją Trzecią Tajemnicę Fatimską?
Czy Trzecia Tajemnica Fatimska zapowiada Sobór, mający wydać Kościół na pastwę herezji
Masoneria i Sobór Watykański II
Masoneria, islam, Trzecia Tajemnica Fatimska
Czy w Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej jest mowa o masonerii
Dlaczego tekst Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej został rozdzielony na dwie koperty
Rekonstrukcja Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej
Przesłanie Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej
Fatima i Polska
Czy Trzecia Tajemnica Fatimska zapowiada Sobór, mający wydać Kościół na pastwę herezji?
Nowa książka znanego badacza masonerii. Tym razem publicysta podejmuje się tematu orędzia fatimskiego. Czy jego interpretacje wizji przedstawionej w Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej są prawdopodobne? Sam autor stawia wiele znaków zapytania i nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Książka oparta o wiele innych tez zawartych w książkach poświęconych Fatimie.



III.


Grzegorz Kasjaniuk
Gietrzwałd. 160 objawień Matki Bożej dla Polski i Polaków - na trudne czasy Gietrzwałd ze względu na niezwykłe wyciszenie jest nieporównywalny z Fatimą, Lourdes, la Salette, czy Guadalupe. To jedyne w Polsce i jedno z 12 na świecie, miejsce Objawień Najświętszej Maryi Panny   oficjalnie uznanych przez władzę kościelną.



Objawienia maryjne rozpoczęły się tu 27 czerwca i trwały do 16 września 1877 roku. Był to jedyny taki na świecie wywiad z Maryją, łączący doczesność z wiecznością. Matka Zbawiciela objawiła się wizjonerkom 160 razy. Jako dziennikarz zapragnąłem ruszyć śladem tamtych wydarzeń.



To miejsce uzdrowiło mnie, przywróciło na łono Kościoła. Uderzyło swoją mocą i emanacją duchowości. Miałem poważne kłopoty ze zdrowiem. Groziła mi operacja. Postanowiłem oddać się w Gietrzwałdzie pod opiekę Maryi i dokonał się cud   ingerencja chirurga nie była potrzebna. Na pamiątkę przechowuję skierowanie na stół operacyjny.



Rozpoczęła się moja niezwykła, duchowa przemiana. Sądziłem, że zaczynam odkrywać pieczołowicie skrywaną dzisiaj przed światem tajemnicę cudownych zdarzeń. Okazało się, że odkryłem na nowo siebie, a konkretnie na nowo się narodziłem. Zawierzyłem Niepokalanie Poczętej, a przez nią i jej Synowi.



Reporterskie śledztwo w sprawie 160 objawień Maryi dla Polaków na trudne czasy dedykuję Niepokalanej.



IV.


Antoni Socci
Ostatnie proroctwo. List do papieża Franciszka o Kościele w czasach ostatecznych.

Najnowsza książka doskonałego dziennikarza i autora bestsellerów to wstrząsające zestawienie proroctw i wizji wielkich świętych, papieży i mistyków oraz przesłań tajemnic maryjnych objawień. Czy nastają czasy wielkiego odstępstwa, czy musimy uzbroić się do walki ze złem, które zwiedzie wielką część ludzkości?
Nigdy w historii nie było tak wielkiego nagromadzenia porażających proroctw przepowiadających wielką katastrofę dla chrześcijaństwa i świata. Wskazują one na niebezpieczeństwo powszechnej apostazji, wielkiej dezorientacji i zamętu, które mogą narodzić się w łonie samego Kościoła. To błyskotliwy, rzetelny i pasjonujący apel skierowany do serca każdego człowieka, uświadamiający każdemu, że nie można już dłużej ignorować ostrzeżeń przekazywanych nam od tak dawna.
Druga część książki to list otwarty do papieża Franciszka, wskazujący na powagę dramatycznych czasów, w jakich przyszło nam żyć, wysuwający postulaty i prośby, które autor kieruje do najwyższego pasterza Kościoła, zatroskany o jego los i kondycję.
Franciszek, po otrzymaniu tej książki, osobiście odpowiedział Antonio Socciemu: Drogi Bracie! Otrzymałem Twoją książkę i załączony do niej list. Dziękuję Ci, oby Bóg Cię wynagrodził. Zacząłem ją czytać i jestem pewien, że wiele spośród tego, co się w niej znajduje, będzie dla mnie bardzo dobre.Faktycznie, także i krytyka pomaga nam w podążaniu właściwą drogą Pana. Dziękuję Ci za modlitwy Twoje i Twojej rodziny, prosząc Boga o błogosławieństwo, a Matkę Bożą o to, by was chroniła. Twój Brat i Sługa w Panu, Franciszek
Dziś mamy do czynienia z największą walką, jakiej kiedykolwiek doświadczyła ludzkość. Nie sądzę, by wspólnota chrześcijańska zdawała sobie z tego w pełni sprawę. Dziś znajdujemy się w obliczu ostatecznej batalii między Kościołem i Anty-Kościołem, pomiędzy Ewangelią i Anty-Ewangelią.Jan Paweł II
Nasza przyszłość, jak i los naszej planety są zagrożone. Benedykt XVI

Warszawscy urzędnicy odwiedzają świat za publiczne pieniądze.

Co mogą robić - za pieniądze publiczne - warszawscy urzędnicy w Jyvaskyla w Finlandii, w Szanghaju w Chinach, we francuskim Cannes, w Biszkek w Kirgistanie, w Seulu w Korei, w Bogor w Indonezji, w Tel Awiwie w Izraelu, w USA czy w Tbilissi w Gruzji? 

Jak wynika z zestawienia wykazu wyjazdów zagranicznych urzędników M.St.Warszawy, które uzyskało Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, w latach 2015-2016 w ramach służbowych wyjazdów prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz (PO) odwiedziła Barcelonę, Paryż (3 razy), Frankfurt, Londyn, Brukselę (2 razy), Cannes we Francji, Amsterdam, Oxford (2 razy, jedna na zasadzie refundacji), Berlin, Mediolan, Wiedeń, a poza Unią - Kijów na Ukrainie i Chicago w USA. Zastępcy prezydenta także nie próżnowali - Michał Olszewski wyjeżdżał 19 razy w tym do Peru, a Jarosław Jóźwiak 14 razy, w tym do Chicago i Tel-Awiwu.

Ogółem w 2015 roku urzędnicy warszawscy jeździli za granicą (głównie do państw europejskich, ale nie tylko) aż 285 razy, co kosztowało warszawskich podatników ponad 244 tys. zł na podróże i ponad 310,1 tys. zł na noclegi i diety (pomijając koszty UE). W 2016 roku było podobnie - 312 wyjazdów, ponad 255 tys. zł na podróże i 290,5 tys. zł na noclegi i diety (pomijając koszty UE). Do tego należy doliczyć 4 refundacje wyjazdów w 2015 r. i 12 w 2016 r., odpowiednio na 11,6 i 22,2 tys. zł. 

Oficjalnie każdy wyjazd służbowy ma jakieś uzasadnienie i jest nieodzowne: szkolenie dot. szkolnictwa zawodowego, międzynarodowa konferencja, wizyta studyjna,  udział w spotkaniu tego lub innego projektu, seminarium, panel dyskusyjny, targi inwestycyjne, Święto mistrzowskie Izby rzemieślniczej, warsztaty, koncerty szopenowskie w ogrodzie - jak widać, inwencja ludzka nie zna granic, jeżeli chodzi o wydawanie nie swoich pieniędzy.


Humor internetowy: Europa pierwszej prędkości


Czas letni w Polsce - tradycja zaborców i Adolfa Hitlera

ING, Pekao S.A., mBank, Bank Pocztowy, Deutsche Bank, Alior Bank i Toyota Bank zawiesiły niektóre ze swoich usług na kilkanaście godzin, pozbawiając w ten sposób miliony Polaków dostępu do swoich pieniędzy. Czy muszą wszystkie banki w tym samym dniu?

Otóż przerwy techniczne mają związek ze zmianą czasu, którą właśnie dokonuje się co 5-7 miesięcy. Zmiana czasu wywołuje także inne perturbacje gospodarcze (opóźnienie nieopóźnionego pociagu itd). Mimo wezwań Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE, mimo negatywnego stanowisko społecznego do zmiany czasu (w sondażach prawie 80% przeciw), politycy i rząd nie kwapią się do zniesienia zmiany czasu (bo co powiedzieli by urzędnicy europejscy?). 

Pan Zbigniew wskazał nam jednak dodatkowy argument - historyczny, co może przemówi do rządu PIS lubiącego podkreślać swój patriotyzm. Czas letni wprowadził w Polsce dopiero Adolf Hitler w czasie okupacji, więc jest to do dzisiaj symbol niemieckiej władzy nad Polską. Rząd PiS tak bardzo podkreśla niechęć do niemądrych niemieckich dyrektyw, a tej ze zmianą czasu się trzyma. Ciekawostką jest, że polskie podręczniki historii podają jako godzinę rozpoczęcia II wojny 4.45, ale to był właśnie czas polski, natomiast dla Niemców była już 5:45 i tak to widniało w rozkazie Hitlera, tak podało niemieckie radio. Dopiero potem swój czas narzucili Polakom.

Otóż w czasie I wojny światowej czas letni wprowadzili na swoich terenach zaborcy. Po wojnie nie potrafiono się zdecydować jaki czas urzędowy wprowadzić i dokonano kilkakrotnych zmian czasu. Ostatecznie od 1922 obowiązywał przez cały rok czas środkowoeuropejski.


Tą dziwną tradycję zmiany czasu narzuconą najpierw przez zaborców, a później przez Hitlera kontynuowano po wojnie z okresowymi przerwami.

Wiemy w którym szpitalu jest najwięcej aborcji


Fundacja Pro Prawo do Życia wysłała pisma do wszystkich szpitali w kraju, domagając się podania danych na temat dokładnej ilości wykonywanych aborcji. Zaczęły spływać odpowiedzi a razem z nimi przerażające wieści. Wiemy już kto, gdzie i ile dzieci zamordował. Niektóre przypadki wprawiają w osłupienie.

Największą rzeźnią w Polsce okazał się warszawski Szpital Orłowskiego przy ul. Czerniakowskiej. Wie Pan, ile niewinnych, ludzkich istnień mają na sumieniu? Aż 120 nienarodzonych rocznie! To oznacza, że mordują średnio kilkoro dzieci tygodniowo. Dla pracowników tego „szpitala” to musi być już rutyna… Podczas tego samego dyżuru komuś pomagają się urodzić a kogoś zabijają. Koszmar…

Na „drugim miejscu” tej krwawej hierarchii znalazł się szpital w Rudzie Śląskiej – w ostatnim roku zarżnięto tam 98 dzieci.

Ta mordercza lista jest niestety bardzo długa. Ciężko uwierzyć w to, że znalazł się na niej również Instytut Matki i Dziecka! W 2016 r. zamordowano tam 44 chorych dzieci. Jako matka często spotykam się z pozytywnymi opiniami, jakie Instytut wystawia rozmaitym produktom dla dzieci i rodziców. Teraz czuję się bardzo oszukana.

Każdego dnia zabija się 3 dzieci

Trzeba z tym skończyć – szpitale powinny ratować ludzi a nie ich zabijać!

Czy to możliwe, skoro Sejm odrzucił projekt naszej ustawy i wciąż wolno im legalnie odbierać życie? Tak! W tej chwili nie możemy zmienić prawa ale możemy wpłynąć na szpitale, aby przestały mordować. To da się zrobić!

W rzeszowskim szpitalu Pro Familia zabijano nienarodzonych. Dzięki wywieranej przez nas presji, wszyscy tamtejsi lekarze zaprzestali uśmiercania. Stało się tak ponieważ nieustannie pokazywaliśmy prawdę na temat aborcji – na plakatach, billboardach, pikietach i demonstracjach, bezpośrednio przed budynkiem szpitala.
Skoro udało się w Rzeszowie, może udać się również w każdym innym szpitalu w Polsce. Dlatego zamierzamy w najbliższym czasie zorganizować ogólnokrajową akcję: Szpitale bez aborterów!

Będziemy przypominać władzom szpitali i mieszkańcom miast, że w ich placówkach morduje się nienarodzonych. Aż do skutku. Chcemy to zrobić na trzy sposoby:
- Wykupimy miejsca reklamowe obok szpitali i powiesimy na nich kilkumetrowe billboardy, aby bez przerwy przypominały o morderstwach w danym szpitalu. Koszt jednego takiego billboardu to ok. 1100 zł.
- Tam, gdzie powieszenie billboardu nie będzie możliwe, chcemy zaparkować pod szpitalami samochodowe lawety oklejone identycznymi informacjami. Koszt jednej lawety wraz z nadrukiem to ok. 3200 zł.
- Oprócz billboardów i lawet chcemy nieustanie pikietować przed szpitalami z antyaborcyjnymi plakatami, tak jak przed rzeszowską Pro-Familią. Koszt jednego plakatu to ok. 230 zł.
Wiem, że nie ma w tej chwili lepszej metody aby ratować życie. Sami nie będziemy jednak w stanie zapłacić za billboardy, lawety i plakaty. Jeśli nie staniemy pod jakimś szpitalem to sam z siebie nie przestanie on zabijać…

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro - Prawo do życia
pl. Dąbrowskiego 2/4 lok. 32, 00-055 Warszawa
Dla przelewów zagranicznych - Kod BIC Swift: INGBPLPW
wpłata online

Akcję Szpitale bez aborterów chcemy zacząć jeszcze w marcu, gdyż każdego dnia w Polsce zabija się 3 dzieci i w najbliższym czasie nie zanosi się na zmianę prawa, które by tego zakazywało. Liczę na pomoc, liczę na wsparcie! Jesteśmy jedyną szansą, którą mają dzieci.

Kinga Małecka-Prybyło
Fundacja Pro Prawo do Życia

25 marca 2017

Polscy politycy za podległością wobec Brukseli

Opozycja totalna (PO, Nowoczesna, KOD) dziś zorganizowała manifestację w Warszawie - Marsz dla Unii Europejskiej. Z kolei Beata Szydło (PIS) podpisała traktat rzymski. Co łączy te dwa wydarzenia - podkreślenie podległości Polski wobec Brukseli.

Obecny na marszu Ryszard Petru (Nowoczesna) stwierdzał, że UE to nasz dom (a my naiwnie sądziliśmy, że Polska), Michał Szczerba (PO) porównał Polskę do niesfornej trzynastolatki (wiadomo, młodzi nie mają prawa głosu) i żałowano, że Polska nie przyjęła jeszcze waluty Euro (dzięki temu więcej Polaków cierpiało by biedę). W marszu noszono flagi Unii Europejskiej, transparenty "Polak, Węgier, 2 pacanki" czy "też zapluty karzeł Europy 1:27" (co pokazuje stosunek tych osób do tradycji patriotycznej, wszak komuniści mówili o zaplutych karłach reakcji). Frekwencja nie dopisała ok. 3 tys. osób, mało osób młodszych (18-24 lat).

Co prawda rząd i PIS używają innej retoryki, niekiedy próbują walczyć o polskie interesy w ramach UE, jednak w zasadniczych kwestiach nie różnią się wiele od opozycji, popierając nasze członkostwo w Unii Europejskiej (w naszej ocenie to zrzeczenie się niepodległości). Stąd podpisanie deklaracji rzymskiej przez panią premier.

Sama deklaracja to pustosłowie, europolityczna nowomowa, z której niewiele wynika, a jedynie ma poprawić samopoczucie. 

Zbudowaliśmy wyjątkową Unię o wspólnych instytucjach i mocnych wartościach, wspólnotę pokoju, wolności, demokracji, praw człowieka i praworządności, jedną z największych gospodarczych potęg zapewniającą niespotykany poziom ochrony socjalnej i dobrobytu - stwierdza deklaracja. Rzeczywiście ofiary zamachów we Francji, w Niemczech, Belgii, Wielkiej Brytanii, molestowane i gwałcone kobiety w Niemczech przez imigrantów, ofiary przestępstw imigranckich w Szwecji - mogą mówić o mocnych wartościach, o pokoju czy praworządności.

setki milionów ludzi w całej Europie czerpie korzyści z życia w rozszerzonej Unii, która przezwyciężyła dawne podziały. Najwyraźniej brakuje okularów przywódcom europejskim, jeżeli nie dostrzegają istniejących podziałów.

Jedność jest zarówno koniecznością, jak i naszym wolnym wyborem... Nasza Unia jest niepodzielona i niepodzielna - dalej padają złowrogie słowa. Czyżby postanowiono nie dopuścić do nowych Brexitów i umożliwienia krajom wystąpienia z Unii.

Co proponują nam przywódcy europejscy?

Unia, w której wszyscy obywatele czują się bezpiecznie i mogą się swobodnie przemieszczać, w której nasze granice zewnętrzne są chronione i która prowadzi efektywną, odpowiedzialną i zrównoważoną politykę migracyjną, z poszanowaniem norm międzynarodowych. Europa zdecydowana zwalczać terroryzm i przestępczość zorganizowaną. Pobożne życzenia w warunkach gdy przyjęto miliony islamskich imigrantów, a część z nich ma już obywatelstwo krajów Unii i mogą swobodnie się przemieszczać.

Dostatnia i rozwijająca się w sposób zrównoważony Europa: Unia, która tworzy wzrost i miejsca pracy ... Unia, która zwalcza bezrobocie, dyskryminację, wykluczenie społeczne i ubóstwo;  - te zapowiedzi powinni docenić ponad 20 milionów bezrobotnych, nie licząc milionów żyjących w biedzie. Szkoda tylko, że za słowami polityków, zazwyczaj nie idą czyny

Przywódcy unijni mają jednak poczucie humoru, skoro w deklaracji piszą - Będziemy propagować demokratyczny, skuteczny i przejrzysty proces decyzyjny oraz lepszą realizację. Dlatego praktycznie wyeliminowano referenda, decyzje w UE są podejmowane nie w normalnych głosowaniach, ale w pokątnych rozmowach, a przepisy unijne są coraz bardziej absurdalne, w coraz większym stopniu uniemożliwiający rozwój



Zwyczajny spokojny upadek cywilizacji zachodniej Europy

Środek zimy, Holandia, 2016 rok, normalnie kobiety jadą rowerami i nagle watacha zabiera sobie te rowery i tłucze te holenderskie dziewczęta - zaczyna swój wpis na facebook'u Arkadiusz Czartoryski, który zamieścił stosowny filmik i komentuje Nikt nie reaguje, nikt tym holenderskim dziewczynom nie pomaga. Zwyczajny spokojny upadek cywilizacji zach Europy. Wszystko za aprobatą głupich poprawnych politycznie i wystraszonych polityków. Na nic policja i wojsko. Jest już po temacie bo nie ma woli. Zupełnie jak na tym filmie o wehikule czasu. Kiedyś studiując historię zastanawiałem się jak tak ogromne obszary cywilizowanego Imperium Rzymskiego uległy barbarzyńcom. Masa miast, infrastruktury i kultury poszła wniwecz. Ten film pierwszy raz mi wyjaśnił, że to dzieje się cichutko na naszych oczach, bez ładunków wybuchowych, bez wojny, bez manifestacji,. Najbardziej spektakularny film o UPADKU CYWILIZACJI, KTÓREJ LATA SĄ JUŻ POLICZONE


Dzieje Polski prof. Andrzeja Nowaka Tom 3 1340-1468 Królestwo zwycięskiego orła


Ukazał się trzeci tom Dziejów Polski prof. Andrzeja Nowaka



stron 464, format b5
ISBN / ISSN:  978-83-7553-223-4
Oprawa:  okładka twarda



Kolejny tom wspaniałej historii Polski opowiedzianej piórem profesora Andrzeja Nowaka liczy 464 strony, czyli o 80 więcej niż poprzednia część. Podobnie jak dwa poprzednie tomy charakteryzuje się wysokim poziomem edytorskim. Zdobią go liczne fotografie, rysunki, ryciny i mapy, które nie tylko dopełniają narrację autora, ale i poruszają wyobraźnię czytelnika.



Dzieło to owoc wspaniałego warsztatu badawczego, niesamowitego talentu pisarskiego i ogromnej wiedzy profesora Nowaka. Tym razem barwną przygodę z historią rozpoczynamy w 1340 roku od rządów króla Kazimierza Wielkiego, którego anonimowy autor Kroniki katedralnej krakowskiej przyrównuje do starotestamentowego króla Salomona. Przez karty monumentalnego tomu wędrujemy towarzysząc kolejnym postaciom historycznym: królowej Jadwidze, Władysławowi Jagielle, księciu Witoldowi, kardynałowi Zbigniewowi Oleśnickiemu, Kazimierzowi Jagiellończykowi i wielu innym, aż do roku 1468.



Zachęcam do lektury
Marcin Dybowski

24 marca 2017

antygenderowy autobus zaatakowany w Nowym Jorku

Picture_2.jpgWczoraj po południu FreeSpeechBus (autobus amerykańskiego CitizenGO i siostrzanej organizacji HazteOir) stał się celem ataku i aktu wandalizmu tuż pod siedzibą ONZ w Nowym Jorku. Kierowca doznał niewielkich obrażeń na skutek tego incydentu. To jest przestępstwo i wyraz nienawiści oraz niestety obraz tego jak ci, którzy głoszą "tolerancję" postrzegają ludzi o odmiennym stanowisku. Na chwilę obecną FreeSpeechBus, jak widać na poniższych zdjęciach - jest mocno zdewastowany... 

Weterani Walk o Niepodległość z lat 1956-89 petentami

Petent takim określeniem przewodniczący Sejmowej Komisji Petycji Sławomir Piechota (PO) nazwał stowarzyszenia działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych.

Przypomnijmy w styczniu ubr. Sejmowa Komisja Petycji po rozpatrzeniu petycji Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 (wraz z załączonymi projektami ustaw) w sprawie zmiany ustawy z dnia 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych (BKSO-145-14/15) oraz w sprawie zmian w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dotyczących zrównania sposobu naliczenia okresów emerytalnych kombatantów i osób represjonowanych oraz weteranów walki o niepodległość z lat 1956-89 (BKSP-145-4/15) na podstawie art.126 c ust.3 pkt.1 Regulaminu Sejmu podjęła decyzję o wniesieniu przez Komisję projektu ustawy. Trzecia petycja - projekt ustawy zgłoszona przez Stowarzyszenie Polskiej Partii Niepodległościowej, Komisja uwzględniła w ten sposób, że propozycje w niej zawarte zawarte będą zgłaszane w trakcie prac senackich.

W rzeczywistości projektów ustaw dalej nie procedowano. W maju ubr. Stowarzyszenie Polskiej Partii Niepodległościowej Członków i Współpracowników, Stowarzyszenie Kobiet Internowanych, Więzionych, Represjonowanych w stanie wojennym Regionu Mazowsze oraz Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 zwróciły się zatem do wicemarszałka Brudzińskiego o poważne potraktowanie przez Sejm RP i jego organa, petycji zgłaszanych przez środowiska weteranów walki o niepodległość a nie tworzenie fikcji lub pozorów. 
http://serwis21.blogspot.com/2016/05/weterani-walki-o-niepodlegosc-z-lat.html

List do wicemarszałka pozostał ... bez odpowiedzi. W międzyczasie Senat przyjął nowelizację ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej, który we wrześniu trafił do Sejmu. 13 lutego o los zapowiedzianych ustaw przez Sejmową Komisję Petycji upomniał się dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89. W odpowiedzi z dnia 10 marca Przewodniczący Sławomir Jan Piechota (PO), poinformował że w pracach senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji dot. nowelizacji ustawy o działaczach opozycji brał przedstawiciel Komisji poseł Bogdan Latosiński (PIS), że nieracjonalne byłoby prowadzenie równoległych prac nad kilkoma projektami dotyczącymi tej samej tematyki i że w opinii Komisji ww. projekt nowelizacji stanowi realizację postulatów petentów i również wyczerpuje inicjatywę ustawodawczą Komisji w sprawie.

Wprawdzie słowo petent oznacza osobę ubiegająca się o coś w jakimś urzędzie lub zajęta w jakiejś mierze sprawami sądu, tym niemniej w naszych realiach ma znaczenie pejoratywne, petent to był ktoś gorszy. Nie przypuszczamy, by tak doświadczony poseł o tym nie wiedział. Taka mała złośliwość pana przewodniczącego.

Co do meritum wbrew twierdzeniom, postulaty zawarte w petycjach Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 nie zostały ani zgłoszone przez przedstawiciela Komisji ani uwzględnione w trakcie prac senackich. Przypomnijmy, iż SWN domagało się zniesienia wojewódzkich rad konsultacyjnych (jako zbędnych), zmiany przepisu ws. potwierdzenia warunków przez IPN (z zapisu o dokumentach na jednoznaczny zapis o współpracy), równoważność decyzji o świadczeniu pracy na rzecz nielegalnych organizacji i o statusie działacza opozycji antykomunistycznej (co by zapewniało iż okresy działalności w opozycji antykomunistycznej uznano by za okresy składkowe), uwzględnienie okresów świadczenia pracy na rzecz nielegalnych organizacji czy pozostawania bez pracy z powodów politycznych w wymiarze podwójnyM przy ustalaniu prawa do emerytury oraz podwyższenie świadczenia dla działaczy do wysokości najniższej emerytury bez progów dochodowych i dożywotnio.  Owszem zniesione progi i okresowość świadczenia, ale już nie samą wysokość. A zatem czy można twierdzić, iż postulaty zostały zrealizowane?




Morawiecki rozstrzygnie wniosek ws. uchylenia zmiany czasu

Z soboty na niedzielę następuje zmiana czasu z zimowego na letni. Pośpimy o godzinę krócej. Do tej pory w Polsce biernie akceptowano ten absurd. Ale na przełomie 2015/2016 r. uległo to zmianie, za sprawą Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE, które występowało do Sejmu, Senatu, Prezydenta i Prezesa Rady Ministrów o zniesienie zmiany czasu.

Nie udało się w ubiegłym roku, zatem Stowarzyszenie ponawia swoje działania w tym roku i wystąpiło o uchylenie rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 3 listopada 2016 r. w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2017-2021. 16 marca br. petycję Stowarzyszenia Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przekazała do Ministra Rozwoju i Finansów celem rozstrzygnięcia. Prawdopodobnie znów odrzucą, ale ciekawe jaką argumentację przedstawią teraz urzędnicy, w sytuacji gdy Stowarzyszenie wykazało negatywne skutki zdrowotne, ale także ekonomiczne.

zob. też
http://serwis21.blogspot.com/2017/03/zniesienie-zmiany-czasu-byby-aktem.html

23 marca 2017

CitizenGO: Musimy mocno stawiać opór złu...

Właśnie rozpoczęły się obrady delegacji 193 krajów, które to spotykają się w siedzibie głównej ONZ w Nowym Jorku. Od 13 do 24 marca trwają obrady 61. sesji Komisji ds. Statusu Kobiet ONZ. Oficjalnie Komisja ta walczy o to, aby zwalczać nierówności społeczne, biedę, podnosić poziom opieki zdrowotnej i edukacji oraz o inne szlachetnie brzmiące cele.
Ale...

Kolejny już raz grupa krajów próbuje wykorzystać to wydarzenie do forsowania innych celów. Są nimi plany lobby LGBTI. Zgodnie z nimi, próbuje się kolejny już raz wprowadzić do dokumentów Komisji, które wyznaczają plany działań ONZ, zapisy o finansowaniu z naszych podatków aborcji, tzw. kontroli urodzeń, wulgarnej edukacji seksualnej nawet dla 4-letnich dzieci, jak również wprowadzenie jako obowiązującej ideologii gender oraz manipulacji orientacją seksualną w kontekście praw człowieka.

Będziemy tam w imieniu CitizenGO walczyć z rozpowszechnianiem aborcji i ideologii gender. Będą tam wraz ze mną: z USA Caroline Craddock - Campaigns Manager oraz Gregory Mertz - Country Director oraz prezes CitizenGO - Ignacio Arsuaga z Hiszpanii. Będziemy wzmacniać koalicję osób z różnych krajów, które sprzeciwiają się ideologicznym elementom w dokumencie komisji.


W Hiszpanii podobna akcja, została nazwana "autobusem, który nie kłamie", a niedawno przyjęła na portalach społecznościowych hashtag FreeSpeechBus (co znaczy AutobusWolnościSłowa). Sprawa dotyczyła ostrego ataku ideologią gender w edukacji zestrony lobby LGBTI. Nasi oponenci w wulgarny sposób próbują przekonywać dzieci, że kwestia płci to wyraz przekonań, a nie faktów.

Przedstawiciele środowisk LGBTI mają (oczywiście, mówimy o Hiszpanii, ale to nie oznacza, że nie powinniśmy być czujni pod tym względem w Polsce. Lobby LGBTI atakuje podobnymi metodami na całym świecie) przychodzić do szkół i prowadzić zajęcia (także praktyczne - wolimy nie wyobrażać sobie, na czym miałyby one polegać) na temat seksualności i "tożsamości płciowej". A rodzice nie mogą oficjalnie sprzeciwić się obowiązkowej indoktrynacji ich własnych dzieci!

Ponadto, zgodnie z prawem jedna z organizacji opublikowała bardzo drogie i wulgarne reklamy, które służą wspieraniu tej ideologicznej akcji. Plakaty zawisły w przestrzeni publicznej. W odpowiedzi na to pro-rodzinna i konserwatywna organizacja HazteOir zorganizowała kontrakcję.

I już kilka godzin po jej rozpoczęciu... miał miejsce wielki atak ze strony lewicowych działaczy oraz lobby LGBTI. Hakerzy zaatakowali stronę internetową organizacji, a policja aresztowała rekwizyt akcji, autobus, mimo braku formalnej decyzji sądu w tej sprawie.

Lobby LGBTI i lewicowi aktywiści są świetnie zorganizowani... Nawet, jeśli jest ich niewielu, potrafią sprawiać wrażenie, jakby reprezentowali znaczące grupy ludzi. A w organizacjach takich jak ONZ są zdecydowanie nadreprezentowani.

Negatywna wiadomość popłynęła też z polskiej delegacji w ONZ. Otóż, Polska wraz z innymi krajami z UE wsparła pierwszą wersję dokumentu, forsującą aborcję, seksualizację dzieci i kobiet oraz postulaty gender.

I dlatego tak bardzo potrzeba, abyśmy łączyli wszystkich, którym zależy na obronie naszego społeczeństwa przed atakami ideologów gender.

Z Państwa pomocą możemy zorganizować kampanię przeciwko ideologii gender w Nowym Jorku w czasie ważnego wydarzenia, jakim jest sesja Komisji ds. Statusu Kobiet w ONZ. Mamy nadzieję, że tego typu kampania walki o normalność rozwinie się też w innych krajach.
Z tego powodu potrzebujemy Państwa pomocy.

Nie możemy milczeć, gdy próbuje się ideologizować dzieci, wprowadzać na wiele sposobów ideologię gender, forsować aborcję. I to wszystko próbuje się w dodatku czynić za nasze pieniądze.

Opisana wyżej sytuacja miała miejsce w Hiszpanii. Ale może zdarzyć się w każdym miejscu na świecie... bo dotyczy aktywnego na całym świecie lobby LGBTI.

To lobby jest bardzo wpływowe, choć reprezentuje jedynie garstkę ludzi. Ale działa w parlamentach, organizacjach międzynarodowych. I wieloma sposobami "kreuje" opinię publiczną.

Kolejnym miejscem, gdzie próbuje realizować swoje cele, jest właśnie Komisja ds. Statusu Kobiet w ONZ. Aborcja czy postulaty ideologii gender w ogóle nie powinny być dyskutowane w takim gronie. A jednak tak się dzieje.

Zawalczmy wspólnie przeciwko takiej agresji. W każdym miejscu na świecie, a w najbliższych dniach szczególnie w ONZ.


A tym razem będziemy też wykorzystywać do tego celu specjalny rekwizyt, czyli autobus z odpowiednim napisem o tym, czym jest normalność. Autobus, który nazwaliśmy #FreeSpeechBus.

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk z Zespołem CitizenGO

Marcin Karłowicz jest wolny

Jak informuje nop.org.pl - Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli, przed którym 21 marca rozpoczęło się postępowanie, nakazał uwolnienie Marcina, który po 9 miesiącach wyszedł w końcu na wolność. Prokuratura Okręgowa, mimo ogromnego wysiłku, nie potrafiła udowodnić nic ponad to, do czego Marcin od początku się przyznawał, tj. działalności modelarskiej (m.in. makiet rakiet), z użyciem powszechnie dostępnych w sklepach materiałów. Za tę „zbrodnię” Marcin Karłowicz wziął pełną odpowiedzialność. Oskarżenie bardzo usilnie starało się udowodnić, iż Karłowicz zajmował się przygotowaniami do produkcji „środków niedozwolonych”. 
O dziwo prokurator Radosław Jancewicz wystąpił o bardzo łagodną karę: rok i 3 miesiące więzienia (z uwzględnieniem 9 miesięcy aresztowania) i na koszty finansowe. I tu dochodzimy do absurdu. Po zatrzymaniu Marcina, Sąd zgodził się na zastosowanie aresztu oraz przedłużył je we wrześniu i w grudniu. Prokurator zignorował wrześniowy wniosek Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE o umożliwienie odpowiadanie z wolnej stopy, ba nawet zignorował nakaz prokuratury Krajowej z 20 lutego br. o rozpatrzenie tegoż wniosku Stowarzyszenia (przeciągnął sprawę do rozprawy), postawił ciężki zarzut z art.171 KK dot. wytwarzania środków wybuchowych mogących stworzyć niebezpieczeństwo dla ludzi i mienia, by na koniec zaproponować śmieszny jak na tą kwalifikację prawną wyrok.

Wyrok w sprawie Marcina zostanie ogłoszony 27 marca.

zob też:
http://serwis21.blogspot.com/2017/03/do-wiezienia-za-mieszkanke-do-paliw-do.html

Zamach w Londynie czyli część życia dużego miasta?

W rocznicę islamskich zamachów w Brukseli 22 marca, miał miejsce kolejny zamach - tym razem w Londynie. W pobliżu Westminsteru samochód taranował pieszych. Ponadto uzbrojony w nóż 7-8 calowy 40-letni Azjata zaatakował policjanta przed Westminsterem. Funkcjonariusze odpowiedzieli ogniem. W zamachach zginęły 4 osoby, w tym 1 policjant, a ok. 40 jest rannych. 

Kilka miesięcy temu burmistrz Londynu Sadiq Khan (muzułmanin, lewicowy) uznał zamachy terrorystyczne za częścią życia dużego miasta. Przy tak dużej liczbie Muzułmanów, zamachy w Wielkiej Brytanii (ale też w Niemczech, Francji, Belgii itd) są tylko kwestią czasu. 

Jednak Komisja Europejska chce "dobrodziejstwem islamskiej imigracji" (czyli w przyszłości także zamachów) narzucić Polsce i innym krajom Europy Wschodniej. Tzw. opozycja totalna (PO, Nowoczesna) opowiadała się za przyjmowaniem uchodźców, a w swej pro-unijności zaakceptuje dyktat komisji europejskiej. Z kolei rząd PIS co prawda sprzeciwia się narzucaniu islamskich imigrantów, ale równocześnie nie podjął odpowiednich działań prewencyjnych - choćby zakazu wjazdu osób wyznających dżihad".


22 marca 2017

Rada Ministrów nie zajęła się nowelizacją ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej

Niestety Rada Ministrów na ostatnim posiedzeniu nie zajęła się przyjęciem stanowiska do projektu ustawy o nowelizacji ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej. Na posiedzeniu 16 marca zapewniono działaczy opozycji, że prace nad nowelizacją idą we właściwym kierunku, że niebawem rząd przyjmie pozytywne stanowisko. To zapewnienie zostało przyjęte w dobrej wierze i podaliśmy ją w artykule - http://serwis21.blogspot.com/…/rzad-pozytywnie-odniesie-sie… Jednak rząd nie odniósł się do sprawy (nawet w wolnych wnioskach). Chcemy wierzyć, że to tylko zwykłe opóźnienie techniczne, a nie filozofia czekali tyle lat, to mogą jeszcze poczekać tydzień, dwa, 3 tygodnie, miesiące ... 

W tej sytuacji Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 postanowiło ubiegać się o prawa weteranów także w pracach nad innymi ustawami. Stowarzyszenie wystąpiło w ramach konsultacji społecznych o zmianę ustawy o opłatach abonamentowych polegające na zwolnieniu z opłat osób, które świadczyły pracę na rzecz nielegalnych organizacji w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 roku oraz które pozostawały bez pracy na skutek represji politycznych. Stowarzyszenie powołuje się przy tym na art.19 Konstytucji, które gwarantuje weteranom walk o niepodległość specjalną opiekę ze strony państwa. Skoro kombatanci zwolnieni są z opłat, to także weterani z lat 1956-89 powinni być objęci takim zwolnieniem. Ciekawe jak Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (i cały rząd) odniesie się do tego wniosku?


Książka na kresy


CZY TO NIEMCY STOJĄ ZA UKRAINIZACJĄ POLSKIEGO RYNKU PRACY??!!

Czy to Niemcy stoją za Ukrainizacją polskiego rynku pracy??? - pyta Teresa Garland na łamach portalu Akademia Polityczna i dodaje:  jest to bardzo prawdopodobne! Przy nieświadomości zarówno Polaków jak i Ukraińców,  oba te narody są rozgrywane przeciwko sobie zakulisowo..... Czy pociągającymi za sznurki są Niemcy??

W zeszłym tygodniu w błyskawicznym tempie rozeszła się informacja że niemiecka firma produkująca w Polsce, zaszantażowała polskich pracowników: „Albo pracujecie za grosze po 12 godzin, albo bierzemy Ukraińców” „W piątek rano pracownicy mieleckiej firmy Kirchoff Automotive Polska, mieszczącej się w Specjalnej Strefie Ekonomicznej, przystąpili do strajku. Domagali się polepszenia warunków pracy. Dyrekcja postawiła ultimatum: jeśli nie wrócicie do pracy w ciągu 24 godzin, na wasze miejsce przyjdą Ukraińcy. ” ze strony: http://wolnosc24.pl/2017/03/18/to-sie-dzieje-w-polsce-niemiecka-firma-do-pracownikow-z-mielca-albo-pracujecie-za-grosze-po-12-godzin-albo-bierzemy-ukraincow/


Ja się pytam: gdzie jest nasz rząd? Czy to oznacza początek całkowitej dezintegracji Polski i utrata władzy polskich rządów nad polską gospodarką i nad polskim terytorium?


Gdziekolwiek się zjawię czy to w jakimś urzędzie czy też wśród działaczy, wszyscy ze zgrozą mówią o wielkim zagrożeniu jakie niesie dla Polski ukrainizacja polskiego rynku pracy.  Wydaje się że rząd polski zamiast uprościć prawo, obniżyć koszty pracy i tym samym pozwolić polskim pracodawcom na zatrudnianie polskich pracowników, preferuje sprowadzanie do Polski Ukraińców! Tu nie ma żadnej logiki! Tu musi być jakieś drugie dno! I moim zdaniem ono jest!  Szczególnie, biorąc pod uwagę niechęć narodu ukraińskiego do narodu polskiego. Czego dowodem jest choćby rzeź rzeź dokonana przez Ukrainców na Polakach na Wołyniu. Na terenach obecnej Ukrainy w dużej mierze mamy do czynienia z wpływami cywilizacji turańskiej która opiera się na sile i przemocy (podobieństwo z Islamem) podczas gdy nasza cywilizacja łacińska oparta jest na miłości i prawdzie.  Wątpię w to żeby Ukraińcy byli w stanie i chcieli się z nami zintegrować. W czyim więc interesie importuje się tutaj do Polski miliony obcych kulturowo nam ludzi?


... Już w zeszłym 2016 roku, nasza pani Premier Szydło oznajmiała w parlamencie  europejskim że w Polsce mamy już milion Ukraińców.  Ilu ich jest teraz?  Dlaczego Polska jeszcze nie zamknęła granic przed najazdem imigrantów skoro inne kraje unii to uczyniły??  Skrajna nieodpowiedzialność naszych rządów jest żenująca! Przypomina to Angelę Merkel kiedy zapraszała Islamistów do swojego kraju......


Rzekomy brak rąk do pracy i konieczność zatrudniania pracowników z Ukrainy przez polskich przedsiębiorców, spowodowane są złym zarządzaniem Polską i złym prawem! Ale nasi posłowie nie chcą o tym wiedzieć! To polski parlament jest temu winny! Bo to on ustanawia prawo! A ustanawia go pod naciskiem obcych lobby (od redakcji - konkretnie Unii Europejskiej) w taki sposób żeby polski przedsiębiorca nie był w stanie kosztowo zatrudnić polskiego pracownika.

Uniwersytety siedliskiem lewicowych ideologów

OBRAZ 
 - Obejrzyj fim z programem Warto
RozmawiaćW dniu 16 marca w programie Warto rozmawiać omawialiśmy m.in. temat skolonizowania polskich uczelni wyższych przez lewicowe lobby. Sprawa wynikła przy okazji wizyty Pani Rebekki Kiessling, której odmówiono wejścia na kilka uniwersytetów. Przyjechała ona do Polski, aby podzielić się swoim świadectwem, gdyż została poczęta w wyniku gwałtu. Dzieci poczęte w skutek takiego czynu, zabija się w majestacie prawa. W trakcie programu poruszaliśmy także kwestię naszych zapytań o gender studies. Większość szkół wyższych zastosowała uniki, aby nie odpowiedzieć, ile pieniędzy przeznacza na szerzenie ideologii.Prowadzimy sprawę dalej, ale już teraz ujawniamy niektóre pisma od rektorów. Zapraszam Pana do obejrzenia programu, gdzie zobaczy Pan na własne oczy, jak odpowiedział nam rektor Uniwersytetu Wrocławskiego.

Jak widać na państwowych uczelniach wyższych nie ma miejsca na wolność słowa, a presja lewicowych ideologów jest tak silna, że decydują o tym, kto może mieć dostęp do przestrzeni publicznej.
W związku z zaistniałą sytuacją, która miała miejsce skierowaliśmy petycje o odwołanie rektora Uniwersytetu Warszawskiego. Powodem jest niewpuszczenie na wykłady Rebekki Kiessling, a jednocześnie zatrudnienie i finansowanie z funduszy uczelni aborcyjnej lobbystki Wandy Nowickiej. Bardzo proszę Pana o podpisanie PETYCJI oraz rozesłanie jej do swoich znajomych. Wobec podobnych praktyk trzeba wyrazić jasny i zdecydowany sprzeciw! 

OBRAZ 
 - Podpisz petycję w sprawie odwołania
rektora UW.







Kaja Godek, Fundacja Życie i Rodzina