29 sierpnia 2016

Kolejny zamach w Belgii, tym razem na Narodowy Instytut Kryminalistyki i Kryminologii

Ok. 2.30 nad ranem przed Narodowym Instytutem Kryminalistyki i Kryminologii w Neder-Over-Hembeek (aglomeracja brukselska) nastąpił potężny wybuch. Samochód staranował 3 linie ogrodzenia i wjechał na parking przy budynku laboratorium, i tam zdetonowano bombę. Sprawcy uciekli. Pożar strażakom udało się zgasić ok. 5.40 nad ranem. Nikt nie zginął.

KOD znów próbował zakłócić uroczystości patriotyczne

Gazeta Wyborcza, Newsweek grzmią, że liderzy KOD zostali napadnięci, pobici przez ONR, podczas uroczystości pogrzebowych Inki i Zagończyka, z okazji 70 rocznicy zamordowania przez UB. 

Otóż na uroczystości zjawili się liderzy KODu z grupą kilkunastu zwolenników (30 według liderów KOD). Przyszli nie prywatnie, tylko z transparentem Komitet Obrony Demokracji.  Na plac przed Bazyliką Mariacką KODowcy zaczęli głośno się zachowywać tj. gwizdać i wykrzykiwać antyrządowe hasła. Chcieli zatem wykorzystać uroczystości pogrzebowe do swoich politycznych gierek.

Część uczestniczących w pogrzebie młodej sanitariuszki oraz pilnująca porządku policja szybko zareagowała, „wypraszając” KODowców z okolic Bazyliki. Liderzy KOD Mateusz Kijowski (na zdjęciu) i Radomir Szumełda (szef pomorskiego oddziału, działacz LGTB) mieli podczas tej interwencji ucierpieć. Ale sami sobie winni.

Nie po raz pierwszy KOD próbuje zakłócić uroczystości. Wcześniej próbowano zakłócić otwarcie wystawy o generale Andersie, następnie obchody wydarzeń Poznańskich z 1956 r. a teraz uroczystości pogrzebowe Inki i Zagończyka. Co łączy te wszystkie 3 wydarzenia, otóż wszystkie związane są z polską pamięcią historyczną, pamięcią którą komuniści chcieli wymazać. 

28 sierpnia 2016

Uroczystości pogrzebowe Inki i Zagończyka. Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba

 
Pogrzeb Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”  przywraca godność nie im, bo oni nigdy jej nie utracili, lecz państwu polskiemu, które przez lata, nawet po 1989 r. nie potrafiło uhonorować swoich bohaterów – powiedział w niedzielę podczas mszy św. w Bazylice Mariackiej w Gdańsku prezydent Andrzej Duda.

 Uroczystości pogrzebowe „Inki” i „Zagończyka” mają charakter państwowy.  28 sierpnia mija 70 lat od wykonania przez komunistyczne władze wyroku śmierci na niespełna 18-letniej Danucie Siedzikównie, sanitariuszce 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej oraz na ppor. Feliksie Selmanowiczu, dowódcy plutonu 5. Wileńskiej Brygady AK.

Po uroczystym nabożeństwie, które celebrował metropolita gdański abp. Sławoj Leszek Głódź, uczestnicy ceremonii przeszli w kondukcie pogrzebowym ulicami miasta, około dwóch kilometrów, na Cmentarz Garnizonowy. O wspólnym pochówku „Inki” i „Zagończyka” zdecydowały ich rodziny.

„Zachowała się jak trzeba”

- To nie jest smutny dzień. Jeżeli smucić się to tylko z tego powodu, że aż 70 lat czekać trzeba było na ten pogrzeb i aż 27 lat po 1989 roku” – mówił w Bazylice Mariackiej Andrzej Duda. - O ile do 89. roku można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali „Inkę” i „Zagończyka”, to przecież po 89. roku teoretycznie nie – dodał i pytał, jak to się stało, że aż 27 lat trzeba było czekać, by Polska mogła pochować swoich bohaterów.

Podkreślił, że zakopanie zwłok pod chodnikiem, tak by nie znaleziono grobu, to „największa kara dla pamięci i największe podeptanie dla rodziny”. - To niezwykle okrutne, tak się obejść. Oni to umieli. (…) Dzisiaj za wszelką cenę walczą żeby nie były wymieniane nazwiska tych, którzy zamordowali Żołnierzy Niezłomnych, żeby nikt nie pytał gdzie są pochowani – powiedział prezydent.

- Jest coś takiego jak chluba bohatera, chluba bohatera, która spływa na następne pokolenia, ale jest i piętno zdrajcy i ono też jest bardzo trwałe – dodał. Prezydent wskazywał, że Polska odprowadza dziś swoich bohaterów w ostatnią drogę w obecności najwyższych władz.

- To nie będzie tylko pogrzeb. To będzie przede wszystkim patriotyczna manifestacja zadośćuczynienia, jakie państwo polskie czyni dzisiaj wobec swoich bohaterów. Powiem Państwu, że ja nie mam przekonania, że my poprzez ten pogrzeb przywracamy im godność. Oni nigdy godności nie stracili. My przywracamy godność państwu polskiemu – mówił w Bazylice Mariackiej prezydent.

- Polska o Was nie zapomni Żołnierze Niezłomni. Będziemy o Was pamiętać. Wierzę w to, że te groby będą tonęły w zniczach i kwiatach, będziemy przychodzić pod święty dla nas, Polaków Grób Nieznanego Żołnierza tam, gdzie od kilku tygodni, dokładnie od niecałych dwóch, są tablice upamiętniające ofiarę żołnierzy niezłomnych i ich bohaterstwo. Będziemy pamiętali na pewno każdego pierwszego marca o ich święcie, o Dniu Żołnierzy Niezłomnych - powiedział Andrzej Duda.
 
Na koniec przywołał słowa „Inki”, która w liście napisała: „Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba”. - Przekazała to, co było dla niej najważniejsze – podkreślił prezydent. 
 
Mszy św. przewodniczył abp Sławoj Leszek Głódź
 
- Po latach nazwano ich żołnierzami wyklętymi, niezłomnymi. Ale nazywano ich także inaczej: bandytami, zdrajcami ojczyzny, sługusami reakcji. Byli tępieni, torturowani, zabijani, skazywani na wieloletnie wyroki, odzierani z żołnierskiej czci, honoru i godności. Nie tylko oni, ale też rodziny, które się ostały i cierpiały  przypomniał.
 
Arcybiskup podkreślił, że żołnierze ci byli bohaterami polskiej wolności, prawdziwymi sługami ojczyzny, autentycznymi polskimi patriotami. Dodał, że obecnie często się słyszy, iż różne ugrupowania zawłaszczają słowo patriotyzm. - Patriotyzm nie jest monetą przetargową. Patriotyzm nosi się w sercu. I patriotyzm niejedno ma imię. Inaczej brzmi w ustach: polityka, dyplomaty, biznesmena, robotnika, hutnika, stoczniowca, oficera, żołnierza, szarego obywatela. Ale treść jest zawsze ta sama  powiedział.
 
W Bazylice Mariackiej, poza metropolitą gdańskim i prezydentem Polski, obecni byli m.in. marszałek Sejmu Marek Kuchciński, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, premier Beata Szydło wraz z ministrami, m.in. szefem MON Antonim Macierewiczem oraz przedstawiciele Sejmu i Senatu, Dowództwa Garnizonu Gdynia i władz samorządowych.
 
Wśród uczestników uroczystości są także władze Instytutu Pamięci Narodowej na czele z prezesem IPN Jarosławem Szarkiem i wiceprezesem IPN Krzysztofem Szwagrzykiem, który w 2014 r. wspólnie z zespołem odkrył szczątki "Inki" i „Zagończyka” na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Obecni są również przedstawiciele NSZZ „Solidarność”, z którymi IPN zorganizował uroczystości. 
 
Na początku mszy św. odczytano decyzje o pośmiertnych awansach „Zagończyka” i „Inki”. „Zagończyk” został awansowany na stopień podpułkownika oraz odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, zaś "Inka" została awansowana na stopień podporucznika.
 
Zgromadzeni w bazylice decyzje prezydenta Andrzeja Dudy oraz ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza dotyczące awansów i odznaczenia przyjęli oklaskami, skandowali: „Cześć i chwała bohaterom”. Decyzje przekazano na ręce bliskich „Inki” i „Zagończyka” uczestniczących w uroczystościach. 
 
Rozstrzelani 28 sierpnia

Z ustaleń historyków wynika, że niespełna 18-letnia wówczas „Inka” i 42-letni „Zagończyk” zostali tego samego dnia rozstrzelani i dobici strzałami w głowę w gdańskim areszcie. Miejsce pochowku ich ciał nie było znane, ale sądzono, że spoczęły one obok siebie na Cmentarzu Garnizonowym.

Kiedy więc w połowie września 2014 r. zespół Szwagrzyka natrafił na dwa sąsiadujące ze sobą pochówki kryjące – jak wstępnie orzekli wówczas antropolodzy  ciało kobiety, która w chwili śmierci miała mniej niż 20 lat oraz mężczyzny w średnim wieku, przypuszczano, że udało się zlokalizować groby „Inki” i „Zagończyka”. Domniemania te wzmacniał fakt, iż czaszki obu szkieletów zostały przestrzelone, a szczątki mężczyzny nosiły ślady wskazujące na egzekucję.

Z obu szkieletów pobrano próbki pozwalające na ustalenie kodu DNA. IPN dysponował próbkami porównawczymi przekazanymi przez rodziny „Inki” i „Zagończyka”.
1 marca 2015 r. w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim IPN ogłosił, że badania genetyczne potwierdziły, iż kobiece szczątki należą do Danuty Siedzikówny. Z kolei w czerwcu br. IPN poinformował, że męskie szczątki znalezione obok pochówku „Inki”, to  jak wykazały badania  szczątki „Zagończyka”.

Już kwietniu ub.r. miejsce na Cmentarzu Garnizonowym, w którym natrafiono na oba pochówki, zostało upamiętnione stosowanymi tablicami.

Danuta Siedzikówna, ps. Inka, urodziła się 3 września 1928 r. W wieku 15 lat złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne, służyła m.in. w wileńskiej AK. W czerwcu 1946 r. została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne. Tutaj aresztowało ją UB. Po ciężkim śledztwie została skazana na karę śmierci. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r.
Wraz z „Inką” zginął – również skazany na śmierć – ppor. Feliks Selmanowicz, ps. Zagończyk. Urodził się 6 czerwca 1904 r. w Wilnie. Jako ochotnik uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. W czasie II wojny był m.in. żołnierzem 3. oraz 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. „Łupaszki”, gdzie pełnił funkcję zastępcy dowódcy plutonu. Został aresztowany w lipcu 1946 roku.

W 1991 r. Sąd Wojewódzki w Gdańsku uznał, iż działalność „Inki” i jej współtowarzyszy z 5. Brygady Wileńskiej AK zmierzała do odzyskania niepodległego bytu państwa polskiego.

(za prezydent.pl)

Antyimigracyjny transparent na Bramie Brandenburskiej


Kilkunastu członków Ruchu Tożsamościowego (Identitaere Bewegung) wspięli się w sobotę na Bramę Brandenburską w Berlinie, protestując przeciwko „islamizacji” Niemiec za sprawą masowej imigracji. Rozwinęli transparent z hasłem "bezpieczne granice - bezpieczna przyszłość" (zdjęcie za wpolityce.pl) z Ich koledzy pod Bramą Brandenburską rozdawali ulotki, w których ostrzegano, że Niemcy "stają się mniejszością" z powodu imigracji i wzywano do podjęcia działań przeciwko "islamizacji". Protest trwał około godzinę, a uczestnicy zastosowali się do poleceń policji i zeszli z Bramy.

27 sierpnia 2016

Władze Warszawy chronią interesy handlarzy, którym nielegalnie zwrócono działkę przy Chmielnej 70?

Prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz nie ma sobie nic do zarzucenia ws. nieruchomości przy ul Chmielnej 70. Nie dość, że zwrócono w sposób nienależny działkę, to uchwalono plan zagospodarowania przestrzennego tak aby umożliwić wysoką zabudowę, co znacząco podwyższa wartość nieruchomości. W sprawie zamieszane jest nie tylko Biuro Gospodarki Nieruchomościami (które zwróciło nieruchomość), ale także Biuro Architektury i Planowania Przestrzennego (które przygotowało odpowiednie zapisy planu). 



Mogłoby się wydawać, iż po ujawnieniu afery, urzędnicy Miasta zaczną naprawiać swój błąd. Nic bardziej błędnego, brną dalej. W sprawie samego zwrotu, czyniono są ruchy pozorne. Owszem są zapowiedzi Prezydenta Miasta zwolnień dyscyplinarnych urzędników, rozwiązania BGN i zlecenia audytu dotyczącego lat 17 reprywatyzacji (dzięki temu będzie trwało to dość długo), ale konkretnych działań zmierzających do unieważnienia wydanej decyzji, ze strony władz Miasta jak na razie nie widać.

Okazuje się także, iż w sprawie samego planu zagospodarowania przestrzennego, władze Warszawy wręcz odmówiły jakichkolwiek działań. 16 maja br. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE wystąpiło zatem z petycją do Rady Warszawy, której przedmiotem była zmiana miejscowego planu zagospodarowania i wprowadzenia maksymalnej wysokości 50 metrów na 5 terenach planistycznych, zamiast dotychczasowych 220, 245, 140 i 90 m. Propozycję zmianę planu uzasadniono względami ostrożności i bezpieczeństwa pożarowego (straż pożarna nie jest w stanie skutecznie działać powyżej 50 metrów). Petycja nie trafiła do Rady ale do Biura Architektury i Planowania Przestrzennego Urzędu Miasta. W odpowiedzi z dn. 23 czerwca p.o. dyrektora Marek Mikos odmówił uwzględnienia petycji, twierdząc że plan był uzgodniony, skonsultowany społecznie, a zatem nie ma potrzeby jakichkolwiek działań. Kwestia zasada ostrożności i bezpieczeństwa pożarowego nie jest przedmiotem ustaleń planu miejscowego (innymi słowy w ogóle nie jest brane pod uwagę).

Gdyby doszło do obniżenia wysokości zabudowy w planie, wartość nieruchomości znacząco uległaby obniżeniu, przez co naruszone zostałyby interesy osób, którym "zwrócono" nieruchomości. 


Uwolnić Miernika. Powstało miasteczko namiotowe przed Sądem Najwyższym

Środowiska byłych działaczy opozycji antykomunistycznej domagają się uwolnienia więźnia politycznego Zygmunta Miernika. Mężczyzna od początku sierpnia przebywa w zakładzie karnym, w którym znalazł się na skutek oskarżenia o popełnienie czynu, jakim był rzut tortem w sędzinę wychodzącą z sali. Za ten czyn Sąd skazał go najpierw na 2 pozbawienia wolności, a w apelacji podwyższono do 10 miesięcy bezwzględnego więzienia. Spektakularny czyn Miernika był desperackim aktem przeciwstawienia się niewłaściwym decyzjom sędziów, którzy w sposób jawny utrudniali skazanie autorów zbrodni reżimu komunistycznego.

O zastosowanie prawa łaski w trybie art.139 konstytucji, zwróciły się do Prezydenta  Stowarzyszenie Pamięć Jastrzębska, Fundacja Lex Nostra. 
Za ułaskawieniem Zygmunta Miernika opowiedział się Kornel Morawiecki w programie "Minęła 20" w TVP Info z 26 sierpnia. Niestety Kancelaria Prezydenta już wcześniej odmówiła wszczęcia postępowania ułaskawiającego, odsyłając do procedury określonej w Kodeksie Postępowania Karnego.

W obronie Zygmunta Miernika odbyły się demonstracje m.in. przed Zakładem Karnym czy przed Ministerstwem Sprawiedliwości. 25 sierpnia przed Sądem Najwyższym powstało Miasteczko Namiotowe na czas aresztu Zygmunta Miernika. Protest zaczął się ok. godziny 16.00 - w takt patriotycznych pieśni odtwarzanych z głośników. Stoją 4 namioty, tym Niezlomnych, Solidarnych2010, którzy swój drugi namiot mają na Krakowskim Przedmieściu od 6 lat oraz zaprzyjaźnionych stowarzyszeń, w tym KGP z Chorzowa. 26 sierpnia przed południem wysłannicy Urzędu Miasta obmierzali teren zajęty przez manifestantów z miasteczka (twierdzili, że to chodnik), proponowali przenieść namioty na drugą stronę, "bo muszą podlać trawnik..."- propozycje nie zostały przyjęte przez pikietujących. Pracownicy Sądu Najwyższego, liczni wycieczkowicze i przechodnie oraz osoby wspierające zostały obdarowane ulotkami informującymi o idei protestu.

Źródła własne, Fundacja Lex Nostra, Solidarni2010

Cześć i chwała bohaterom ś.p. Ince i Zagończyk


26 sierpnia 2016

Za przyzwoleniem władz Warszawy, mieszkańcy Śródmieścia zatruwani azbestem

W samym centrum Warszawy mieszkańcy narażeni są na działanie rakotwórczego azbestu, za sprawą rozbiórki budynku Universalu, rozbiórki nienależycie zabezpieczonej - informuje portal wawalove.pl 

To jeden z najbardziej charakterystycznych budynków stolicy. Wysoki na 50 metrów powstał w 1965 roku, jako siedziba dawnej Centrali Handlu Zagranicznego Universal. Zaprojektowano go jako część tzw. Ściany Wschodniej. W 2014 przejęła go austriacka firma S+B Gruppe. Właśnie jest rozbierany. S+B Gruppe, wraz Commerz Real ma wybudować tu nowy wieżowiec. Mieszkańcy z okolicznych budynków, którzy sąsiadują z placem czują się narażeni na działanie śmiercionośnego azbestu. Michał Romanowicz, mieszkaniec Śródmieścia alarmuje, że inwestor nie zapewnił należytego zabezpieczenia. Dla robotników oraz dla dziesiątek tysięcy warszawiaków, którzy codziennie przechodzą i przejeżdżają w tych okolicach do pracy czy na zakupy. 

 Azbest jest niebezpieczną substancją o silnie rakotwórczym działaniu, która pojawiała się w konstrukcji budynków na terenie całej Polski do 1988 roku. Później azbest został zakazany – zarówno jego stosowanie, jak i utylizacja. Szczególnie niebezpieczne jest łamanie, kruszenie i uszkadzanie płyt azbestowych. Wówczas włókna azbestowe są uwalniane w postaci pyłu – osoby, które go wdychają, są narażone na poważne choroby układu oddechowego. O obecności niebezpiecznej substancji mieszkańcy dowiedzieli się z akt sprawy prowadzonej przez ratusz, który miał wydać decyzję o pozwoleniu na rozbiórkę. Skierowali się do władz Warszawy pisma wskazujące na zagrożenia wynikające z obecności azbestu w konstrukcji budynku i konieczności zabezpieczenia przebywających w okolicy osób przed pyleniem. Prosili również o zbadanie sprawy i przeprowadzenie analizy tego, czy demontaż azbestu powinien się odbywać z dodatkowymi zabezpieczeniami – na przykład poprzez nawilżenie demontowanych ścian lub postawienie siatek osłonowych, które mogą ochronić przed pyleniem. Pomimo tego, ratusz wydał zgodę na rozbiórkę.

Lokatorzy zwrócili się również swoje do Wojewody Mazowieckiego. Ten jednak umorzył postępowanie odwoławcze, twierdząc, że uwagi wniosły podmioty, które nie powinny być stronami w postępowaniu, ponieważ nie posiadały interesu prawnego, aby w nim uczestniczyć – tłumaczy Justyna Fiedorczuk, która jest zaangażowana w działania mieszkańców z wspólnot. Przywoływany przez strony postępowania interes w postaci ochrony ich zdrowia i życia został uznany za niewystarczający. Tym samym decyzja Prezydenta Warszawy stała się decyzją ostateczną i inwestor mógł na tej podstawie rozpocząć prace rozbiórkowe. Według Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, kompetencje tego organu nie obejmują badania prawidłowości zaproponowanych metod rozbiórki, w tym usuwania azbestu.  - Zgodnie z przepisami prawa budowlanego Wojewoda jedynie sprawdza kompletność projektu budowlanego. Za bezpieczne zaplanowanie robót budowlanych odpowiada inwestor i projektant oraz kierownik budowy – czytamy w odpowiedzi Mazowieckiego Wojewody. Demontaż nie jest prowadzony z zachowaniem szczególnych środków ostrożności. Dochodzi do strasznego pylenia z placu budowy. Członkowie wspólnot sami starają się ochronić przed pyłem: chodzą po mieszkaniach i proszą o zamykanie okien lub o wyjazd z miasta na czas rozbiórki budynku. – mówi w rozmowie z WawaLove.pl. – Chcemy nagłośnić tę sprawę, by pokazać, że nie tylko mieszkanie, ale i przebywanie w pobliżu Rotundy jest niebezpieczne dla zdrowia i życia warszawiaków. 

Mieszkańcy poinformowali PINB o wątpliwościach w sprawie rozbiórki Universalu. - Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego ma miesiąc na rozpatrzenie naszych wniosków i skontrolowanie terenu. Jak udało mi się dowiedzieć, PINP wyznaczył termin kontroli obiektu na 16 września. Do tego czasu Universalu może już nie być – przekonuje Fiedorczuk i dodaje, że termin wizji został ustalony w takim terminie, mimo że w rozmowach z inspektorami zwracano uwagę na pilny aspekt tej sprawy i sytuację zagrożenia zdrowia mieszkańców.

Pozorna ulga, dzielenie na lepszych i gorszych - czyli prezent Rady Warszawy dla weteranów walki o niepodległość 1956-89

Czwartek 25 sierpnia 2016 r. Rada Warszawy zajmowała się problemem zmiany ulg środkami lokalnego transportu zbiorowego (druk nr 952). Między innymi przyznano 50% ulgę byłym działaczom opozycji antykomunistycznej na podstawie legitymacji działacza opozycji lub osoby represjonowanych z powodów politycznych. Jak przyznano w uzasadnieniu z petycjami o przyznaniu ulgi wystąpiły do Miasta stowarzyszenia reprezentujące ww. osoby. W rzeczywistości Stowarzyszenie Polskiej Partii Niepodległościowej oraz Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 zwróciły się z petycjami zawierającymi stosowne projekty uchwał, w których proponowały bezpłatny przejazd środkami transportu a nie 50% ulgi. Skoro większość działaczy z racji wieku posiada już prawo do ulg, zatem de facto stworzono w dużej mierze pozorne prawo. O sprawie pisaliśmy już w maju:

Ulgę ograniczono przy tym wyłącznie do działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych posiadających stosowną legitymację. Tymczasem ww. stowarzyszenia domagały się także uwzględnia osób dysponujących decyzjami Urzędu Kombatantów ws. świadczenia pracy pracę na rzecz nielegalnych organizacji do 1989 roku. A zatem znów lepsi i gorsi weterani walki o niepodległość, w zależności od posiadanego papierka. 



Prokuratura blokuje możliwość zbycia nielegalnie zwróconej działki przy ulicy Chmielnej

Prokuratura Regionalna we Wrocławiu złożyła do Sądu Rejonowego dla Warszawy – Mokotowa X Wydział Ksiąg Wieczystych w Warszawie wniosek o wpisanie ostrzeżenia o niezgodności treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym. Chodzi o niezabudowany grunt o powierzchni 617 mkw. położony przy Placu Defilad 1 w Warszawie (przedwojenny adres ul. Chmielna 70). Działka ta została zwrócona w ramach reprywatyzacji tzw. kupcom roszczeń, którzy wskazali, że są spadkobiercami obywatela Danii Martina Holgera, który nabył przedmiotową nieruchomość w okresie II Wojny Światowej.

Wniosek prokuratury
Prokuratorzy wnieśli o to, by sąd dokonał wpisu ostrzeżenia w księdze wieczystej o toczącym się postępowaniu karnym nadzorowanym przez Prokuraturę Regionalną we Wrocławiu mającym wpływ na prawo własności do niezabudowanego gruntu o powierzchni 617 mkw. przy Palcu Defilad 1 w Warszawie (przedwojenny adres ul. Chmielna 70).
.
Czego dotyczy postępowanie
W zakresie nieruchomości położonej przy Palcu Defilad 1 w Warszawie (przedwojenny adres ul. Chmielna 70) Prokuratura Regionalna we Wrocławiu nadzoruje postępowanie przygotowawcze. Dotyczy ono przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych w procedurze zwrotu tej działki, tj. o czyn z art. 231 par. 1 kodeksu karnego. Do czynów tych miało dojść w okresie od maja 2011 roku do dnia 15 listopada 2012 roku w Warszawie. Postępowanie to zostało wszczęte w dniu 30 maja 2016 roku.
W toku postępowania karnego ustalono dotychczas, że pomiędzy Polską Rzeczpospolitą Ludową a Królestwem Danii zawarty został Protokół nr 2 z dnia 26 lutego 1953 roku w sprawie interesów i mienia duńskiego w Polsce. Zgodnie z artykułem II tej umowy międzynarodowej Rząd Polski zwolniony został z wszelkich roszczeń z tytułu mienia obywateli duńskich pozostawionego w Polsce. Co więcej, jak ustalono na podstawie informacji z Ministerstwa Finansów, które z kolei posiłkowało się dokumentami otrzymanymi od strony duńskiej, Martin Holger otrzymał odszkodowanie od Rządu Duńskiego za pozostawioną w Polsce nieruchomość.
W ocenie prokuratury w tej sytuacji zachodzi uzasadnione podejrzenie, że w związku z orzeczeniami Urzędu m.st. Warszawy w odniesieniu do tej nieruchomości doszło do popełnienia przestępstwa z art. 231 par. 1 kodeksu karnego oraz art. 296 par. 1 kodeksu karnego.
Ustalenie, że do popełnienia takich przestępstw doszło, będzie z kolei skutkował wzruszeniem przez prokuratora decyzji administracyjnych wydanych przez urzędników Urzędu m.st. Warszawy w odniesieniu do tej nieruchomości i doprowadzenie do uznania ich za nieważne.

Wytyczne Prokuratora Generalnego
Przypomnijmy, że w swoich wytycznych Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wskazał prokuratorom na konieczność składania pozwów mających na celu przywrócenie prawa własności nieruchomości, w postępowaniach, które dotyczą bezprawnego przejmowania nieruchomości.
Zgodnie z wytycznymi powództwa takie powinny być wytaczane jeszcze przed zakończeniem postępowania przygotowawczego. Powinny one zawierać wnioski o zabezpieczenie roszczenia poprzez np. wpis ostrzeżenia w księdze wieczystej.
Działania takie mają szczególne znaczenia z uwagi na fakt, że często w tego typu sprawach dochodzi do dalszego obrotu nieruchomością. Ma to również znaczenie z uwagi na wpływ publicznej wiary ksiąg wieczystych na możliwość podważenia transakcji.

Dział Prasowy Prokuratury Krajowej

Skandal: Wśród 9 sędziów TK ustala się plan wyroków i sposób obejścia ustawy

Portal tvp.info dotarł do korespondencji między prezesem Trybunału Konstytucyjnego, Andrzejem Rzeplińskim, wiceprezesem TK, Stanisławem Biernatem i sędzią TK, Markiem Zubikiem. Kierownictwo TK ustala w niej taktykę dotyczącą wydania wyroków ws. „nowych, kontrowersyjnych ustaw”. Celem ich działania: zdążyć z wydaniem wyroków przed końcem kadencji prezesa Rzeplińskiego. Jak informuje TVP Info wszystko odbywa się pomiędzy 9 sędziami TK wybranymi przed 2015 rokiem (Marek Zubik, prof. Leon Kieres, prof. Andrzej Wróbel, prof. Małgorzata Pyziak-Szafnicka, prof. Piotr Tuleja, Stanisław Rymar, prof. Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz oraz wiceprezes i prezes Trybunału Konstytucyjnego: prof. Stanisław Biernat i prof. Andrzej Rzepliński). 

W mailu omawiane były m. in. terminy ogłoszenia wyroków TK ws. ustaw Sejmu RP zaskarżonych przez posłów opozycji oraz Rzecznika Praw Obywatelskich oraz strategia dotycząca zmian w Regulaminie Trybunału... chodzi o plan obejścia ustawy o TK za pomocą regulaminu, tak by wpłynąć na wybór nowego prezesa Trybunału. Kadencja prof. Andrzeja Rzeplińskiego kończy się 19 grudnia 2016 r. br. Jak pisze sędzia Zubik, nowy regulamin pomoże rozwiązać „nasze sprawy”.
Stanisław Biernat, Wiceprezes TK (fot. arch.PAP_Paweł Supernak)

Treść korespondencji, w której posiadaniu jest portal tvp.info zaczyna się od wiadomości obecnego wiceprezesa, sędziego Stanisława Biernata, którego kadencja upływa za 8 miesięcy. Z wiadomości wynika, że plany wydawania wyroków świadomie uzgadniane są w gronie jedynie 9 z 15 obecnych sędziów Trybunału. Zastępca prof. Andrzeja Rzeplińskiego nie ukrywa, że celem działania ma być przedstawienie projektów orzeczeń dotyczących konstytucyjności zaskarżonych ustaw nowego Sejmu na pierwszą naradę najpóźniej do końca września, tak by zdążyć z ich wydaniem przed połową września, gdy kończy się kadencja prezesa Rzeplińskiego. 

„Koleżanki i koledzy w liczbie 9, Przepraszam, że zawracam głowę w czasie krótkich wakacji. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na pilną potrzebę przygotowania znajdujących się w naszych referatach spraw K z 2016 r. dotyczących nowych, kontrowersyjnych ustaw zaskarżonych przez RPO czy posłów. Jest ze wszech miar pożądane, aby wiele takich spraw zostało osądzonych najpóźniej do połowy grudnia. To wymagałoby przedstawienie projektów na pierwszą naradę najpóźniej do końca września. 

Pozdrawiam 

St. 

PS No i Andrzej powienien jak najszybciej przedstawić projekt wyroku o bestiach.”(pis. oryg. – przyp. red)
Sędzia TK Marek Zubik (fot. arch.PAP-Jakub Kamiński)

Fragment mówiący o „wyroku o bestiach” odnosi się do procedowania wniosku prezydenta Bronisława Komorowskiego o zbadanie konstytucyjności tzw. ustawy „o bestiach”, czyli ustawy z dnia 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec sprawców najcięższych przestępstw, skazanych w czasach PRL na karę śmierci. Na mocy amnestii w 1989 r. wyroki śmierci zamieniono im na 25 lat więzienia.
 
Wiceprezesowi Biernatowi odpowiada sędzia Marek Zubik: 

„Staszku, Dziękuję za wieści. Pracuję nad taką sprawą, jaką mam (ustawa medialna). A co do naszych spraw, to potrzebujemy pilnie Regulaminu. Serdecznie pozdrawiam Wszystkich z Przemyśla! 

MZ”
Andrze Rzepliński, prezes TK (fot.Flickr/Senat RP)

Twierdze Rzeplińskiego 

W dalszej części rozmowy głos zabiera prezes Andrzej Rzepliński, pisząc o pracy nad badaniem konstytucyjności ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, zaskarżonej przez Platformę Obywatelską i Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara oraz zaskarżonej również przez rzecznika Bodnara ustawy o prokuraturze. Prof. Rzepliński chwali również „miasta-festungi” (niem. twierdze). Wiadomość podpisuje nadając sobie pseudonim „Przekraczającego Granice marszałka”. 

„Bestie przebierają swoimi nogami od 7 lipca, panie sędzio przewodniczący. Do końca września będzie również gotowy projekt ws ustawy ziemskiej. Komunikuje się także niniejszym, że wśród prokuratorów jest duże zapotrzebowanie na egz. Konstytucji z odpisem sędziego konstytucyjnego. Pozdrowienia dla miast-festungów, których nazwa zaczyna się od wielkiego P.  Przekraczający Granice, wszelkie, © marszałek Izby refleksji ARz".

25 sierpnia 2016

Polska wyśle ekipy ratunkowe do Włoch w rejonie trzęsienia ziemi?


Zwolnić Miernika, wsadzić Michnika

25 sierpnia o godz. 14.00 przed Ministerstwem Sprawiedliwości zebrało się ok. 30 osób demonstrujących w obronie Zygmunta Miernika, skazanego i uwięzionego za rzucenie tortem w sędzinę, prowadzącą sprawę generała Czesława Kiszczaka. Demonstranci nieśli flagi biało czerwone i rozdawano plakaty "zwolnić Miernika, wsadzić Michnika". Jak informował organizator demonstracji Krzysztof Bzdyl - czyn (rzucenie tortem w sędziego) był potrzebny, albowiem sądy w III RP a właściwie PRL BIS zajmowały się pozorowaniem sprawiedliwości. 2 głównych oprawców stanu wojennego nie poniosło kary, ani Wojciech Jaruzelski (pochowany z honorami z asystą wojskową na Powązkach) ani generał Czesław Kiszczak. Sądy który skazały Zygmunta Miernika najpierw na 2, a w apelacji na 10 miesięcy bezwzględnego więzienia to sądy krzywoprzysiężne. Apelowano do Ministra Ziobry lub jego zastępcy Patryka Jaki o konkretne działania w sprawie.

Czy ten apel odniesie skutek - nie wiadomo? Wszak w kwietniu Kancelaria Prezydenta odmówiła wszczęcia procedury ułaskawiającego Zygmunta Miernika, o co wnosiło Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych. zob. http://serwis21.blogspot.com/2016/05/kancelaria-prezydenta-odmawia.html

Propozycja sankcji UE wobec Polski (z facebook'a)